lipca 08, 2022

Czy "branża beauty" ma wiele wspólnego z "pięknem"?

Czy "branża beauty" ma wiele wspólnego z "pięknem"?

Otwierając działalność gospodarczą w “branży beauty” momentami czuję się mocno przytłoczona jej grzechami. Kosmetologia, a w szerszej perspektywie cała kultura, tworzy kanony piękna, a później sztucznie i nachalnie napędza potrzebę ulepszania siebie. Żeby ten ideał osiągnąć konieczna jest ciągła konsumpcja - zakupy, kosmetyki, zabiegi, powiększanie, pomniejszanie, doczepianie i ściąganie. Spotykając się z wieloma z Was widzę, że często my, kobiety, nie widzimy mety tego wyścigu. Widzę i słyszę, jak niektóre z nas noszą w sobie kompleksy i przekonania na temat swojego wyglądu, poczucie poczucie ciągłej niedoskonałości. Jest w tym lęk i stres, a co za tym idzie - ograniczenia w codziennym życiu. Nie pojadę tam, bo musiałabym założyć strój kąpielowy. Nie wystąpię, bo moje ciało byłoby widoczne i poddane ocenie. Nie mam co na siebie założyć, bo we wszystkim źle wyglądam. Jest bardzo mało rzeczy, które w sobie lubię. Nie akceptuję sposobu w jaki się zmieniam. Nie spełnię marzeń, bo coś wciąż mnie ogranicza. 




Przekonania odbierają wewnętrzny głos, powołanie, marzenia i cele. Wiele z nas ma problemy z akceptacją swojego ciała, co wcale nie dziwi. Jesteśmy obciążone będąc niewolnikami sztucznych ideałów, oraz ofiarami starych, patriarchalnych schematów i przechodzących z pokolenia na pokolenie ról do spełnienia. A oprócz kultury, branża, która powinna wydobywać prawdziwe piękno i dawać ciepło, odpoczynek i samoakceptację, tworzy tonę sztuczności, i karykatury kobiet. Dbamy o siebie nie dla zdrowia, schludności, przyjemności i estetyki, ale z powodu obsesji piękna. Jest ona bardzo powszechna i dotyczy wielu osób wokół nas - może Ciebie, Twojej partnerki, siostry, mamy, kuzynki, przyjaciółki. 


To w jaki sposób nasza kultura koncentruje się na wyglądzie kobiet badały dwie badaczki: Barbara Fredricksen i Tomi-Ann Roberts z Colorado College. Ich teoria została nazwana teorią uprzedmiotowienia. Mówią one o tym, jak traktowane są kobiety - nie jak istoty ludzkie, posiadające cele, marzenia, myśli i uczucia, ale tylko jak ciała istniejące tylko po to by estetycznie zadowalać innych. Są przydatne tylko wówczas gdy mogą sprawiać komuś przyjemność swoim wyglądem. Nie ma tu już miejsca na intelekt i ambicje, wartości. Gdy cały świat koncentruje się na odpowiedniej wadze i kształcie, brakuje przestrzeni na ważniejsze sprawy. Mamy z tym do czynienia coraz częściej.  


Dobra wiadomość jest taka, że można wyjść z tego ślepego zaułka, nauczyć się ciałolubności, akceptacji. Sama nieraz byłam dla siebie okrutna, ale zauważyłam ścieżki które są lecznicze i wyzwalające. Czuję ogromną potrzebę przekazywania tego w swoim gabinecie. Zajmowania się prawdziwym pięknem. Pracując nad tym sama, chcę dzielić się pozytywną siłą ze wszystkimi, a zwłaszcza kobietami, tą miłością, akceptacją i zdrową, korzystną, budującą relacją z ciałem. Odkrywać aurę kobiecości, szaleństwa, mądrości i swojej własnej cudnej, wewnętrznej przestrzeni.


lipca 07, 2022

Tydzień z zapachem odcinek #1 - Olejek z drzewa herbacianego

Tydzień z zapachem odcinek #1 - Olejek z drzewa herbacianego
 Postanowiłam umieścić moją instagramową serię również tutaj! 


O co chodzi w serii "Tydzień z zapachem"?


Co tydzień wybieram jeden zapach, który towarzyszy mi przez cały tydzień. To okazja to poznania nowych zapachów, ich właściwości, poszerzenia aromaterapeutycznej zajawki. Jest mnóstwo super aromaterapeutycznych cudów, a często nie wiemy co z nimi zrobić, jak używać.. To będzie super okazja żeby się bliżej zapoznać z niektórymi z nich :)


Dzisiaj zaczynamy odcinek 1! A na start wjeżdża pewien olejek, który należy do bardzo znanych. Niektórzy uważają go za podstawę terapeutycznej. Jest to przybysz z Australii. Znany jest m.in. z tego, że doskonale rozprawia się z wypryskami - zarówno bakteryjnymi jak i wirusowymi kurzajkami - czyli ma mega mocne właściwości antyseptyczne. Kropelka na wyprysk kilka razy dziennie i problem znika.

Pozyskuje się go z krzewu Melaleuca alternifolia. 

Wiecie o kim mowa? 



Tak. Olejek z drzewa herbacianego. 


Choć z herbatką nie ma zbyt wiele wspólnego, a jego nazwa wzięła się z wypraw żeglarza i kartografa Jamesa Cooka - widząc, jak rdzenna ludność Australii przyrządza zdrowotne napary z liści krzewu, zaczęto nazywać je herbatą. 

 

Mówi się, że olejek tea tree to jeden z 2 olejków które można stosować bezpośrednio na skórę. (Tak, tylko dwa można nakładać bezpośrednio bez rozpuszczenia w oleju lub innym nośniku.) Aczkolwiek w badaniach jest niewielki odsetek osób (5%) u których występują podrażnienia - dlatego zalecam ostrożność i ewentualnie rozpuszczenie go w oleju bazowym. Szczerze mówiąc ja tego nie robię. 


Zdecydowałam się na niego w tym tygodniu, bo jest przyjemnie chłodnym, medyczno-aptecznym zapachem, a upały dawały mocno w kość. Ale na pewno nie każdemu jego zapach odpowiada. Jest specyficzny, cierpko-ziołowy. Kojarzy się ze sklepem zielarskim, pastą do zębów, wilgotną glebą. Zdecydowanie odświeżający - ale nie tak bezpośrednio jak mięta. Bardziej subtelnie i miękko. I o ile w aromaterapii stosuje się go często, to w perfumiarstwie jest używamy zawsze w połączeniu z innymi zapachami - wiele osób go nie lubi i uważa za po prostu nieprzyjemny zapach. 


Bardzo wiele kosmetyków naturalnych, które mają działać na trądzikową skórę ma go w składzie i mocno się z nimi kojarzy. Występuje też w pastach do zębów i szamponach przeciwłupieżowych. 




Liście krzewu tea tree wykorzystywali Aborygeni od daaawien dawna do leczenia stanów zapalnych i ran, a także zauważyli zbawienne właściwości wód, do których wpadały liście. Olejek z drzewa herbacianego stał się też domowym lekarstwem w wielu australijskich domach - na infekcje układu oddechowego, przeziębienia, rany. Tea tree oil był też niezbędnym elementem wyposażenia podręcznej apteczki każdego australijskiego żołnierza podczas II wojny światowej i prawdopodobnie w ten sposób rozpowszechniono wieści o właściwościach i skuteczności olejku w reszcie świata.



Olejek z drzewa herbacianego - jak używać?


  • ze względu na mega mocne właściwości odkażające, świetnie się nada do domowych środków czystości

  • bardzo ważny olejek w terapiach skóry przy łupieżu, grzybicy, trądziku

  • jego działanie przeciwzapalne może okazać się zbawienne po ukąszeniach komarów - tym bardziej że można nanosić go bezpośrednio na skórę, można mieć go pod ręką. Mnie w tym roku jakoś oszczędzają komary, ale znając zycie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, więc zamierzam mieć go zawsze przy sobie jak australijski żołnież

  • świetnie sprawdza się też jako repelent - odstrasza komary

  • wiele naturalnych dezodorantów wykorzystuje olejek z drzewa herbacianego - wchodząc w interakcje z bakteriami hamuje on nieprzyjemny zapach (sam w sobie pot będący wydzieliną gruczołów potowych nie ma zapachu - pojawia się on w momencie kontaktu z bakteriami)

  • w aromaterapii pracującej z emocjami olejek pozwala wspierać dobrostan i utrzymać pozytywną energię, pomaga stawiać granicę od niesprzyjających osób, miejsc, sytuacji, wspomnień


Nuta: głowy

Dobrze komponuje się z olejkami: rozgrzewającymi i korzennymi - gałka muszkatołowa, goździk, cynamon, a także z lawendą, cytrusami i zapachami ziołowymi - tymiankiem, rozmarynem



Umila mi ten późno czerwcowy czas. Wspiera w pracy, ale i w relaksie. Jest ze mną wszędzie. 


czerwca 09, 2021

Zielona moc kosmetyków z konopii siewnej

Zielona moc kosmetyków z konopii siewnej

Szał na konopie trwa. Sklepiki z produktami konopnymi rosną jak grzyby po deszczu, a w równie szybkim tempie produkowane są coraz to nowe kosmetyki z olejem konopnym. Z tym, że wykorzystanie konopii w kosmetyce i w życiu codziennym wcale nie jest takie nowatorskie jak mogłoby się wydawać :) Konopie towarzyszą ludzkości od setek lat. Już 2000 lat temu wytwarzano z nich papier, później również tkaniny. Jest to tani i trwały surowiec. Ciekawe jest również, że w czasach słowian konopie znane były jako roślina magiczna, związana z różnymi obrzędami. Miała również status ważnej rośliny leczniczej. 



Konopie siewne a indyjskie. Czym się różnią?

Po pierwsze, konopie, które stosujemy w kosmetologii to konopie siewne (Cannabis Sativa L), a nie indyjskie. Konopie siewne zawierają tylko śladowe ilości tetrahydrocannabiolu (THC). Z tego też powodu ma mowy ani o nielegalności ani o narkotycznych działaniach środków do pielęgnacji produkowanych na bazie konopii. 

Konopie dzielimy na: 

  • cannabis sativa L. var. indica znane jako „konopie indyjskie”, które zawierają wysokie stężenie tetrahydrocannabiolu, wykazują działanie narkotyczne. 
  • cannabis ruderalis – tak zwane “konopie dzikie”, również wykazują niskie stężenie THC. 
  • cannabis sativa L. var. sativa, czyli nasze „konopie siewne” to odmiana, którą wykorzystuje się w kosmetologii. Zawiera dziesięciokrotnie niższe stężenie kannabinoidów niż odmiana indyjska, gdyż stężenie THC wynosi mniej niż 0,2%. Na bazie tego surowca możemy pozyskać ekstrakty i olej konopny


Warto wiedzieć, że uprawy konopii siewnej (Cannabis sativa), wykorzystywane do produkcji surowców kosmetycznych i farmaceutycznych, podlegają najczęściej ścisłym kontrolom. Przed wprowadzeniem do obroty surowce podlegają szeregom badań pod względem składu i bezpieczeństwa i nierzadko opatrzone są odpowiednimi certyfikatami bezpieczeństwa. 

Mega pozytywna inforacja jest taka, że konopie siewne zawierają kannabidiol (CBD), czyli istne bogactwo dobroczynnych dla skóry składników, kwasów i minerałów.  

Oczywiście najcenniejszym surowcem, pozyskiwanych z konopii jest olej - pozyskuje się go na drodze tłoczenia na zimno nasion. 

CBD

CBD (kannabidiol) to jedna z substancji aktywnych oleju konopnego, która zasługuje na szczególną uwagę. Jest ona w pełni bezpieczna i legalna. CBD pozyskuje się najczęściej na drodze ekstrakcji dwutlenkiem węgla, głównie z kwiatostanów konopi siewnych. Podobnie jak olej konopny, CBD bogate jest w kwasy omega -3, -6, a także witaminy (A,E,B,K) oraz wapń, cynk i magnez. Warto zaznajomić się z działaniem CBD spożywanym doustnie lub poprzez waporyzację - niektórzy bardzo sobie chwalą jak delikatnie koi nerwy i równoważy, bez żadnego psychoaktywnego działania. 



Olej konopny

Myślę, że bardzo ważną informacją dla wszystkich którzy nie lubią tłustej, olejowej warstwy na skórze jest fakt, że olej konopny całkowicie się wchłania. Skóra nie lepi się, nie świeci, pozostaje za to mocno nawilżona i zregenerowana. Olej ma właściwości antyseptyczne, regulujące i zalecany jest dla cer trądzikowych i tłustych. Pomaga łagodzić stany zapalne i podrażnienia oraz reguluje wydzielanie sebum. To istna zielona bomba witamin i mikroelementów, którą warto przetestować na sobie :) 

Właściwości oleju konopnego:

  • ma wysoką zawartość NNKT, a przede wszystkim: kwasu α-linolenowego, linolowego i oleinowego oraz minerałów, witamin, fitosteroli i fosfolipidów. NNKT omega-6 i omega-3 w oleju konopnym występują w stosunku 3:1. Naukowcy kwalifikują tę proporcję jako idealną. 
  • zawiera kwas gamma linolenowy, który sprawia, że składniki odpowiedzialne za odżywianie skóry docierają do jej głębokich warstw w szybkim tempie.
  • ma właściwości regenerujące i nawilżające, doskonale wpływają na warstwę lipidową naskórka, działa odżywczo
  • chroni przed nadmierną przeznaskórkową utratą wody (TEWL)
  • CBD działa antyoksydacyjne, kondycjonująco i ochronnie na skórę, przeciwłojotokowo oraz sebostatycznie. 
  • łagodzi stany zapalne towarzyszące egzemie, łuszczycy czy atopowemu zapaleniu skóry. 
  • jest bezpieczny do stosowania w produktach dla dzieci i niemowląt oraz hipoalergiczny dzięki czemu świetnie nadaje się do cer wrażliwych i skłonnych do podrażnień
  • pomaga w walce z dermatozami, a szczególnie z AZS, egzemą, łuszczycą
  • wykazuje działanie regeneracyjne na włosy i stymuluje ich wzrost
  • dzięki wysokiej zawartości chlorofilu, chroni kosmyki przed promieniowaniem UV.



maja 27, 2021

BEAUTY JUNKIE BOOK CLUB - czyli książki, o pielęgnacji, urodzie i zdrowym stylu życia

BEAUTY JUNKIE BOOK CLUB - czyli książki, o pielęgnacji, urodzie i zdrowym stylu życia

W tym poście znajdziesz książki, które są super inspiracjami dla pielęgnacji siebie, swojej duszy i ciała. Znajdziesz tu poradniki, ale nie tylko - wszak tematyka piękna jest subiektywna, szeroka i podejmowana raz po raz od stuleci!


No to jedziemy!


1. Barbara Kwiatkowska, Skóra. Azjatycka Pielęgnacja po polsku


Super pozycja, która wyjaśnia podstawy pielęgnacji skóry w przystępny sposób. Mega szanuję Barbarę Kwiatkowską, jest kopalnią wiedzy, a Biochemia Urody to jedno z moich ulubionych miejsc w Internecie;) Jeśli szukasz jednej pozycji, gdzie ktoś po kroku wytłumaczy Ci, kiedy hydrolat, kiedy tonik, i jak dobrać olej do typu skóry - sięgnij po tę książkę. Może wydawać się pozycją dla osób bez doświadczenia w kosmetologii, ale uważam że fajnie uporządkuje wiedzę nawet doświadczonych kosmetolożek. Podoba mi się nacisk na 4 filary pielęgnacji z witaminą C i filtrami UV na czele. To jeden z niewielu konkretnych poradników beauty na polskim rynku. 


2. Marta Krupińska, #Polish beauty. Przewodnik piękna dla Polek


Mam tą książkę tylko dlatego, że jestem Beauty Junkie i pochłaniam wszystko co związane z tematem stanie na mej drodze. Mnóstwo błędów merytorycznych, ale ładne wydanie i ciekawe wywiady z inspirującymi osobami. To taka książka "instagramowa" - którą pochłania się szybko i jest chwilową uciechą dla oka, ale nie zostaje na dłużej w sercu. 


3. Kamila Padlewska, Medycyna estetyczna i kosmetologia



4. Barbara Kwiatkowska, Pielęgnacja skóry przez cztery pory roku. Azjatyckie inspiracje





maja 25, 2021

Skóra sucha, czyli jaka? Przyczyny powstawania skóry suchej

Skóra sucha, czyli jaka? Przyczyny powstawania skóry suchej

Coraz częściej zauważam, jak wiele z nas boryka się z suchością cery. Kremy i maski działają tylko na pewien czas, a uczucie ściągnięcia wciąż powraca, zwłaszcza po kontakcie skóry z wodą. Dziś parę słów o tym, czym jest suchość skóry z punktu widzenia fizjologii, a także jakie są przyczyny jej powstawania.

Suchość skóry (kseroza) to stan, który dotyczyć może zarówno twarzy, jak i całego ciała. Najbardziej i najczęściej daje się jednak we znaki na dłoniach, łokciach, stopach. Równie istotna jest suchość dotycząca skóry twarzy. Odczuwamy ściągnięcie i chropowatość, skóra źle toleruje wodę i czynniki atmosferyczne, domaga się nawadniania i natłuszczania. Suchość cery może łatwo przekształcić się w jej wrażliwość, a z czasem i nadwrażliwość. Dlaczego? Warstwa hydrolipidowa skóry nie funkcjonuje prawidłowo, dlatego też podstawowa funkcja skóry - ochrona przed czynnikami zewnętrznymi - nie może być spełniona. Sucha skóra nie jest w stanie chronić przed wnikaniem alergenów oraz przed działaniem wszelkich czynników fizycznych i chemicznych. Warto jest przyjrzeć się bliżej tej kondycji skóry, a na tej podstawie, dobrać odpowiednią pielęgnację. 


Skóra sucha, to skóra o zbyt niskiej zawartości wody w naskórku. Jest cienka, szorstka, często łuszcząca się i ma skłonność do tworzenia i uwidaczniania się zmarszczek. Jest też delikatna i łatwo ulega podrażnieniom. Sucha skóra jest matowa i tępa. Nie ma rozszerzonych porów, zaskórników. Łuszczy się, pojawiają się na niej małe zmarszczki. Występuje uczucie ściągnięcia i mrowienia, czasem świąd oraz skłonność do uwrażliwienia. Skóra sucha ma nierówną powierzchnię na skutek gromadzenia się większej ilości zrogowaciałej warstwy. Widoczne mogą być poletka naskórka, a w przypadku mocnego przesuszenia może dojść do lichenizacji naskórka, czyli tak jakby zapalnego “przerysowania” i uwydatnienia jego powierzchni. Skóra sucha jest bardziej podatna na uszkodzenia, oraz na efekty starzenia. Co więcej, będzie dotyczyć każdego z nas - wraz ze zmniejszaniem się ilości lipidów, każdy w starszym wieku będzie posiadaczem skóry suchej. 


Z suchą skórą mamy najczęściej do czynienia w takich rejonach ciała, gdzie aktywność gruczołów łojowych jest najmniejsza - są to policzki, ręce, nogi, boczne partie twarzy.  Wcale nie tak rzadko problem dotyczy jednak całej powłoki skórnej, a kseroza staje się problemem dotykającym całego ciała. 

UWAGA: Skóra sucha nie jest przeciwieństwem skóry tłustej. Oba typy skóry mogą współistnieć u tej samej osoby. 

Wszyscy wiemy, że człowiek składa się w dużej ilości z wody. Jednak ile tej wody jest tak naprawdę w naskórku? Ta wartość procentowa jest o wiele mniejsza. 


Na nawodnienie skóry mają wpływ dwie siły:

  1. odparowywanie wody ze skóry do środowiska zewnętrznego
  2. zdolność naskórka do zatrzymania wody 

1. Woda nawilżająca naskórek pochodzi ze skóry właściwej, gdzie zawartość wody szacuje się na 70-80%. Ze skóry właściwej woda przedostaje się na zasadzie różnicy ciśnień osmotycznych do naskórka, który nawilża, a następnie odparowuje, pozostawiając w warstwie rogowej już tylko 12-15% wody. Jeśli zawartość wody w naskórku jest mniejsza, mówimy już o suchości i kserozie. Zjawisko ucieczki wody z naskórka (TEWL - trans-epidermal water loss) jest w pełni naturalnym zjawiskiem, dopiero jego wysokie tempo i natężenie powoduje przesuszenie skóry. W pielęgnacji takiej skóry będziemy zatem dążyć między innymi do zmniejszenia TEWL. Parowanie wody ograniczane jest przez warstwę łoju na powierzchni naskórka, która spaja ze sobą korneocyty, a także przez cząsteczki NMF i lipidy naskórka. Bardzo ważna jest zatem spójność korneocytów i odpowiednia ilość lipidów, a także NMF. Na TEWL niebagatelny wpływ mają także czynniki zewnętrzne, np atmosferyczne, dlatego skóra wymaga szczególnej pielęgnacji podczas ekspozycji na mróz i słońce. 

2. Na zdolność skóry do utrzymania wilgotności wpływa zdolność naskórka do produkcji NMF (natural moisturizing factor). To taka mieszanina higroskopijnych substancji, która wchodzi w skład komórek warstwy rogowej naskórka. Jej składowe to m.in. wolne aminokwasy, kwas PCA, mocznik, mleczany, składniki mineralne i cukry. Ważne jest aby skóra miała zdolność do produkcji NMF, aby móc “łapać” cząsteczki wody i utrzymywać je w warstwie rogowej

Bardzo często  suchość skóry związana jest z zaburzeniem rogowacenia naskórka. Dotyczy to najczęściej nieprawidłowego przetwarzania filagryny - białka, z którego powstaje NMF. Zaburzenia dotyczą także wytwarzania lipidów warstwy ochronnej.  Dodatkowo przy niskiej zawartości wody, enzymy które oddziałują na eksfoliację nie mogą funkcjonować. Tym samym proces naturalnego usuwania zrogowaciałych komórek nie jest możliwy, a skóra jest poszarzała i szorstka w dotyku. 

Szorstka faktura i mała elastyczność powodowana jest także przez białko (alfa keratynę), które przy niskiej zawartości wody z naskórku przechodzi w postać beta, stając się kruche i podatne na urazy mechaniczne. 



Jakie są przyczyny powstawania skóry suchej?

Wśród czynników wpływających na powstawanie suchej skóry wymienić możemy zewnątrzpochodne i wewnątrzpochodne. 

1. zewnątrzpochodne

Suchość “nabyta” spowodowana jest najczęściej nieprawidłową pielęgnacją skóry, wśród której króluje jej nieprawidłowe oczyszczanie i stosowanie mocnych detergentów. Nawet skóra łojotokowa może ulec trwałemu przesuszeniu przy agresywnym, długo stosowanym odtłuszczaniu, oczyszczaniu. Wówczas mamy do czynienia ze skórą tłustą, odwodnioną. 

  • nieprawidłowa pielęgnacja i przesuszanie skóry detergentami, które może skutkować nie tylko zaburzeniem funkcji ochronnej naskórka, ale i jego uwrażliwieniem. Z czasem mogą pojawić się wypryski kontaktowe, zmiany atopowe 
  • nieprawidłowe odżywianie, odwodnienie organizmu
  • warunki atmosferyczne:

  • słońce - promienie UV uszkadzają lipidy naskórkowej bariery ochronnej, zakłócają syntezę NMF z filagryny
  • niska wilgotność powietrza - suche powietrze nasila dyfuzję przeznaskórkową i ilość parującej wody z naskórka
  • mroźne powietrze - niska temperatura wiąże się zazwyczaj z niską wilgotnością i przyspieszoną ucieczką wody z naskórka

2. wewnątrzpochodne

  • czynniki genetyczne i wrodzone predyspozycje do suchej skóry, najczęściej związane z nieprawidłowościami w produkowaniu NMF, mutacją genu - prekursora filagryny i in. Taki rodzaj suchości objawia się we wczesnym okresie życia. 
  • zaburzenia wydzielania łoju, najczęściej związane z ze zmianami hormonalnymi. 
  • dermatozy takie jak AZS, rybia łuska, łuszczyca:

Rybia łuska to skóra bardzo sucha, złuszczająca się na większej powierzchni. Jest to trudna do leczenia dermatoza, która warunkowana jest najczęściej czynnikami genetycznymi albo brakiem syntezy profilagryny. 

Inną odmianą patologicznie suchej skóry jest łuszczyca, charakteryzująca się przesuszeniem, któremu towarzyszy pogrubienie warstwy rogowej naskórka. Przyczyną jest nagromadzenie się patologicznych komórek naskórka z zachowanym jądrem (które na poziomie warstwy rogowej naskórka powinno już nie istnieć) - przyczyna jest zatem zaburzony proces keratynizacji. Zwiększona jest tym samym przepuszczalność skóry. 

  • do suchej skóry predysponuje nas wiek. U każdego występuje na starość gdy następuje spadek lipidów w naskórku. Często suchość skóry pojawia się już po okresie przekwitania, kiedy obniża się poziom androgenów i odtłuszczenie skóry przybiera na sile. 
  • choroby, które wpływają na nasilenie suchości skóry to m.in. cukrzyca, niedoczynność tarczycy, przewlekła niewydolność nerek.





Do utrzymania odpowiedniej wilgotności warstwy rogowej naskórka potrzebujemy dwóch rodzajów substancji:

  • składników hydrofilowych, które przyciągają wodę. Tę właściwość zapewnia skórze wcześniej wspomniany NMF, w tym np. mocznik. 
  • składników hydrofobowych, czyli lipidów z ciałek blaszkowatych Odolana. Te lipidy to w większości ceramidy, które spajają korneocyty i stanowią barierę przed odwodnieniem. Nazywamy je również cementem międzykomórkowym. A jeśli lipidy wymyjemy za pomocą detergentów, to bariera ochronna zostaje zniszczona, woda odparowuje i pozostaje susza :) Dlatego bardzo ważne jest renatłuszczanie skóry po jej oczyszczeniu. I to jest właśnie ta tajemnicza warstwa hydrolipidowa, o której wszędzie tak głośno ;)


O tym jak pielęgnować suchą skórę przeczytacie w kolejnym odcinku :) 


marca 16, 2021

Piękno w zgodzie z ajurwedą. Od czego zacząć?

Piękno w zgodzie z ajurwedą. Od czego zacząć?

Mam wrażenie, że współczesna kosmetologia holistyczna to odkrycie, które tak naprawdę znane było kobietom już w czasach starożytnych. Najstarsze systemy medyczne, takie jak ajurweda czy tradycyjna medycyna chińska, dawały odpowiedzi na pytania, które dziś stawiamy. To co dostrzegamy w dzisiejszych, zabieganych czasach, czyli fakt, że na urodę i zdrowie wpływa szereg związanych ze sobą czynników, a zwłaszcza nasz styl życia, odżywianie, ruch, stan duszy i umysłu, wiadome było od pradawnych czasów. Tylko że po drodze, z biegiem wieków, jakoś o tym zapomnieliśmy. Od kiedy interesuje mnie całościowe i naturalne podeście do urody coraz bliższa stają mi się filozofie ajurwedy i TCM. Ale dziś skupimy się na ajurwedzie.


Czym jest Ajurweda?


Ajurweda nazywana jest "matką wszechnauk" i "nauką o długowieczności". To tradycyjny system medyczny wywodzący się ze starożytnych Indii, którego początki sięgają XII wieku p.n.e. Już sam zlepek słów ajur (āyuh) – „życie” + weda - "wiedza" zapowiada na czym opiera się ta nauka. To nie tylko system leczenia chorób, lecz całościowo podchodząca do człowieka nauka, która zajmuje się kondycją psychiczną, fizyczną i duchową. Tak jak i Tradycyjna Medycyna Chińska, Ajurweda jest uznawaną nauką medyczną przez Światową Organizację Zdrowia. Wiele jej kuracji stosowane jest w powodzeniem dla poprawy stanu zdrowia w klinikach na całym świecie. Jednak pierwotnie rozwijaniem tej nauki zajmowali się riszi, ajurwedyjscy mędrcy. To oni dali podwaliny pod dzisiejsze rozumienie Ajurwedy.




Najważniejsze założenia Ajurwedy

Najważniejszą koncepcją Ajurwedy jest istnienie pięciu żywiołów, z których składa się wszystko co nasz otacza: eter, powietrze, ogień woda i ziemia. Te elementy tworzą subtelne energie, które tworzą konsystucję (budowę, charakterystykę) każdego człowieka i każdej innej rzeczy. Te elementy zlepiają się ze sobą tworząc trzy dosze: vata, pitta i kapha. Trzy dosze (energie) stanowią podstawę wszelkich materialnych form życia (kapha), sił i kierunków w jakich się poruszają (wata) oraz transformacji jakim podlegają (pitta). Dosze charakteryzują wszystkie formy życia, a celem ajurwedy jest ich zrównoważenie i harmonia. Siła życiowa budująca zdrowie, a w rezultacie i urodę to prana. Podtrzymuje ona życie w umyśle i ciele. Ważną siłą w ajurwedzie jest też agni – ogień trawienny, który umożliwia transformację pokazmu w energię, ale także nadaje moc umysłowi. Dzięki agni ciało oczyszcza się z produktów przemiany materii i z toksyn. W ajurwedzie ważniejsze są przyczyny niż skutki, dlatego objawy to tylko wskazówki, aby leczyć przyczynę. Tylko docierając do sedna, możemy dążyć do harmonii i równowagi. 

Jak ajurweda podchodzi o urody? Jakie jest ajurwedyjskie piękno?

Piękno Ajurwedy całkowicie różni się od naszego, zachodniego.  Daleko mu do komercji i mody. Ajurweda nie ogranicza się do rozumienia piękna jako ładne ciało, włosy i skóra. W Ajurwedzie kobieta piękna, to kobieta silna, świadoma i żyjąca w harmonii z naturą. Jej piękno zewnętrzne jest oczywistym skutkiem jej piękna wewnętrznego. A na jej piękno wewnętrzne składa się odpowiednia dla doszy dieta, oddech, ruch, stan umysłu, medytacja, dusza, wiara. Gdy dodamy do tego ajurwedyjskie masaże i zabiegi pielęgnacyjne, lub inne dodatkowe czynności, które poprawiają urodę, stworzymy kompletną całość, która tworzy prawdziwe piękno. Ta koncepcja wiąże się nierozewalnie ze zdrowiem – zdrowe włosy, zdrowa skóra, zdrowe paznokcie to rezultaty zdrowego wnętrza. Bez zdrowego stylu życia nie ma mowy o urodzie. Gracja, uśmiech, sposób poruszania się, lekkość, charyzma, inspiracja, witalność, żywotność – to prawdziwe elementy, które tworzą radość życia i blask. Jest on zaraźliwy dla innych i mocno widoczny. Taki blask mają niektóre kobiety – mimo wieku i nietypowej urody, przyciągają wzrok wszytskich wokół. To właśnie jest prawdziwa uroda i piękno według ajurwedy. Nigdy udawana, sztuczna, wynikająca z agresywnych dla ciała zabiegów. Hindusi mówią, że "jeśli nie ma piękna w sercu, nie będzie go na twarzy". Takie proste i prawdziwe. 



Nauka Ajurwedy jest niezwykle szeroka, jednak często zaskakuje swoją logiką i prostotą. Ja skupiam się najbardziej na kwestiach zdrowia i wynikającego z niego urody. Warto też pamiętać, że:


  • Im bardziej dbasz o swoje wnętrze, tym mocniej będzie się to manifestowało na zewnątrz
  • Piękno jest ponad czasem, ponad modą i ponad trendami
  • Kosmetyka do dodatek do wszystkiego tego, co wynika z wewnątrz: ruchu, przemyśleń, medytacji, oddechu, trawienia
  • Wszyscy kształtują swoje piękno zarówno wewnętrze jak i zewnętrzne – tak jak i mamy wpływ na wygląd ciała, tak samo mamy wpływ na wygląd umysłu, pielęgnując określone emocje, stany i myśli
  • Początkiem dbania o siebie jest akceptacja i pokochanie siebie. Każdy musi odkryć to, co sprawia, że ujawnia się jego piękno
  • Świadomość i mądrość to najważniejsze cechy na drodze do piękna

Poznając zasady Ajurwedy i wdrażając je w życie można osiągnąć prawdziwe, wspaniałe piękno :) Ważna jest dopasowana do konstytucji i doszy dieta, ruch, świadomość, odpowiednia codzienna rutyna, techniki oddechowe, relaksacyjne oraz pielęgnacji ciała. Promienny wygląd możliwy jest bez sztucznej ingerencji w ciało. Dlatego warto zwrócić się ku naturze i zacząć prawdziwie dbać o siebie. Efekty przychodzą szybciej niż mogłoby się wydawać :) 



stycznia 30, 2021

Kofeina w kosmetykach i ulubione masło kawowe

Kofeina w kosmetykach i ulubione masło kawowe

Nie wiem jak tam u Was, ale mój dzień zdecydowanie musi zacząć się od dobrej kawy. Od kiedy pojawił się bobas, to jest to poranna oczysta oczywistość. Nic dziwnego, że ostatnio bardzo wkręcił mnie ten zapach i jak wreszcie spróbowałam masła kawowego do ciała, twarzy, a przede wszystkim pod oczy – totalnie przepadłam! Jeśli uwielbiacie zapach kawy to zdecydowanie polecam.




Masło kawowe to bardzo przyjemne w użyciu masło roślinne, wytwarzane przez tłoczenie na zimno ziaren kawy Arabica. Przyjemnie rozpuszcza się na skórze, odczuwalnie ją odżywia, regeneruje i chroni.

Ostatnimi czasy używam masła kawowego co rano jako:

  • masło do ust – idealnei zabezpiecza przed utratą wody
  • krem pod oczy – mega ochrona, odżywienie i pobudzenie krążenia
  • czasem jako krem ochronny na policzki jak wychodzę na mróz

Masło kawowe można stosować również jako świetny balsam do ciała po kąpieli. Czekam na lato, kiedy to będzie pełniło funkcję kosmetyku wyrównującego koloryt i regenerującego skórę. 




Na ten moment chciałabym podkreślić, że MASŁO KAWOWE POD OCZY TO REWELACJA :) To ze sklepu Ecospa sprawuje mi się wyśmienicie. Zapewnia na ten moment to, czego potrzebuję - dawkę kofeiny aktywującej mikrokrążenie, redukcję cieni, ochronę przez przesuszeniem i przed zimnem. I zapach, który jest długo wyczuwalny. Zdecydowanie już sam zapach potrafi mocno zmobilizować do działania :) 





Jakie ma właściwości ma kofeina w kosmetykach?

  • mocno pobudza mikrokrążenie (wiadomo, przecież to kofeina :)) i drenująco, zapobiegając obrzękom
  • to silny antyoksydant
  • odżywia skórę, zapobiega przeznaskórkowej utracie wody
  • zapobiega powstawaniu cellulitu (kofeina hamuje lipogenezę)
  • dotlenia skórę i ją napina
  • redukuje obrzęki pod oczami
  • poprawia koloryt i przedłuża trwałość opalenizny, ma lekkie właściwości brązujące
  • zapobiega powstawaniu zmarszczek
  • pobudza porost włosów, więc można z niego przyrządzać różne mikstury na włosy. Nie próbowałam, więc się tutaj nie wypowiem :)


Zapach mydła Ministerstwa Dobrego Mydła akurat średnio przypadł mi do gustu, ale masełko zdecydowanie polecam bardzo bardzo! 


Buziaki

października 16, 2020

Jak pachniała starożytność?

Jak pachniała starożytność?
Niedawno ostałam propozycję poprowadzenia warsztatów, które związane były z aromaterapią. Podczas przygotowań z wielką przyjemnością odświeżyłam swoją wiedzę na ten temat i sięgnęłam do pudełko, w którym przechowuję swoje olejki eteryczne. Przy tej okazji postanowiłam również napisać co nieco na ten temat. Chciałabym by był to pierwszy z serii artykułów poświęconych olejkom eterycznym, zapachom i aromaterapii.


Zapachy to niesamowicie istotny element ogólnopojętnego wellness. Otaczają nas każdego dnia, w każdej sekundzie, a ich ilość i różnorodność przekraczają możliwości ludzkiej percepcji. Mózg selekcjonuje zapachy i przekazuje tylko te bodźce, które są konieczne do odebrania. Gdyby nie ta umiejętność, nie bylibyśmy w stanie funkcjonować w ilości bodźców jaką dostarczałyby nam wszystkie wydzielające woń przedmioty i istoty wokół nas.


Kadzidłowiec


Dbanie o pachnące otoczenie może znacznie poprawić humor i ogólny dobrostan człowieka. Roślinna moc zamknięta w olejkach i roślinach aromatycznych może nie tylko wzbogacić nasze życie w przyjemność, ale też w ich terapeutyczną moc. Mój ulubiony Hipokrates mawiał, że "metodą na utrzymanie ciała w zdrowiu jest wonna kąpiel i pachnący masaż każdego dnia". Cóż za wspaniałe słowa. W rzeczy samej, korzystanie z wonności w codziennym życiu może wspaniale podnieść jego jakość i nasz dobrostan. Hipokrates mówi o masażu i kąpielach, jednak historycy podkreślają, iż zapachy były stosowane nie tylko w celach higienicznych, ale i religijnych, rytualnych i leczniczych. Historia perfumiarstwa i aromaterapii sięga tak daleko, jak historia ludzkości.

Badania etnograficzne dowodzą, że pierwsze akty perfumowania ciała pochodzą od prymitywnych plemion zamieszkujących Borneo i dżunglę amazońską. Nadawanie ciału zapachu miało cel podobny do współczesnego – chęć podobania się innym, wyróżnienia się swoim zapachem i zwiększenia swojej atrakcyjności.

Pierwsze ślady stosowaniu zapachów w życiu codziennym sięgają dwóch tysięcy lat p.n.e. W indyjskim eposie Ramajana istnieje wzmianka o witaniu bohatera powracającego do wioski przez przedstawicieli wszystkich zawodów ówczesnych czasów, w tym garncarzy, kąpielowych, mieczników, ale i perfumiarzy. Perfumy były używane nie po to by zatuszować nieprzyjemne zapachy, a wręcz przeciwnie! Wiele starożytnych cywilizacji uznawało aromaty za coś przyjemnego, ozdobnego. Dbanie o higienę było na bardzo wysokim poziomie. Pomimo braku instalacji hydraulicznych i łazienek, istniało wiele łaźni publicznych. Nie można zapominać też o nieskażonym środowisku, czystości wód jezior i rzek, w których można było się kąpać.

Czasy starożytne to istna kolebka aromaterapii i perfumerii. Sumeryjski epos o Gilgameszu datowany na 1500 p.n.e. również daje dowód na wykorzystanie zapachów jako afrodyzjaki. Bogini miłości wzywa swojego kochanka takimi słowami:

"Bądź moim kochankiem, przyjdź do mego domu w zapachu cedru. Uczynię się dla ciebie piękniejszą kremem i zapachem grzechu. Jestem jak miód. Pachnący olejek na mojej skórze będzie dla ciebie tropem i drogą miłości, prowadząc do pieszczot, których potrzebuję by być pełną radości i szczęścia." 
Inny fragment z tej samej księgi mówi
"Zapachy unoszące się nad kadzidłami z drzewa cedrowego i mirry łudzą bogów i wprawiają ich w dobry nastrój"
W starożytnym Babilonie perfumowano nawet zaprawę murarską, z której wznoszono świątynie. W taki sam sposób budowano później meczety na Półwyspie Arabskim. To samo miało miejsce w Indiach, gdzie we wnętrzach świątyń wznoszonych z użyciem drzewa sandałowego, wciąż unosił się w powietrzu jego charakterystyczny zapach. Perfumowane materiały budowlane – co za wspaniałość! Współczesne czasy chyba nawet nie mogłyby tego sobie ułożyć w głowie. 
 
Z 1500 roku p.n.e. pochodzi pierwszy przepis na dezodorant. Stworzono go w starożytnym Egipcie, a zapisany był na papirusie Ebersa. Perfumeria w starożytnym Egipcie odgrywała niesamowicie ważną rolę, myślę że było to istne królestwo zapachów. Kapłani używali roślin aromatycznych w obrządkach i ceremoniach, do balsamowania zwłok, ale nie tylko. Większość królewskich grobowców została znaleziona z dziesiątkami pachnących maści i perfum na podróż w nieśmiertelność, co dowodzi ich częstego używania w życiu codziennym. Wytwarzanie perfum było wysoce cenioną sztuką, a także świetnym sposobem na zarobienie pieniędzy. Zapachy cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, a dodatkowo, do perfum można było zaopatrzyć się na przykład w inkrustowane kością słoniową pudełka toaletowe, alabastrowe fiolki i butelki na perfumy.

Ozdobny alabastrowy pojemnik na perfumy z grobowca Tutenchamona


Zapachy i właściwości roślin stosowano także do leczenia manii, depresji i nerwowości. Aromaterapia w czystej formie. Zapiski na temat roślin aromatycznych, zapachów, ich pozyskiwania i właściwości notowane były na papirusach i malowane na freskach. Do produkcji wonności wykorzystywano olejki pochodzące z basenu morza Śródziemnego, ale również z Indii, Chin i Afryki. Była to wysoce ceniona sztuka, a ówcześni perfumiarze i używający zapachów kapłani darzeni byli wielkim szacunkiem. Znana jest także historia królowej Hatszepsut, która wysłała olbrzymią flotę po zdobycze surowców aromatycznych, takich jak olibanum, opoponax i mirra. Również królowa Kleopatra miała swoje gusta w kwestii zapachów – jej ulubionym pozostała żywica benzoesowa, z której przyrządzano specjalnie dla niej Lait Virginal, specjalne mleczko do pielęgnacji ciała. 
 
W starożytnym Egipcie perfumy lepiono w formie stożków z tłuszczu, wosku i olejków eterycznych. Stożki takie noszone były na perukach i topiąc się pod wpływem temperatury, wydzielały zapachy. Popularne było także nacieranie ciała olejkami afrodyzjakalnymi, które miały wzbudzić pożądanie płci przeciwnej – była to na przykład mieszanka oleju z orzeszków pistacjowych, mięty, cynamonu, kadzidłowca, jałowca i mirry. Wonności zapakowane w piękne pojemniki umieszczano również w grobowcach, aby wraz z pozostałymi rzeczami zgromadzonymi za życia, towarzyszyły zmarłym w podróży na inny świat. Zwłoki balsamowano również wykorzystując antyseptyczne właściwości mirry, olibanum, galbanum i cedru. 
  

Sennedjem i jego żona  
Malowidło na grobowcu Sennedjem, Luksor,1200 p.n.e.


Równie ciekawym źródłem wiedzy na temat roślin aromatycznych jest Biblia. Nie raz opisywano w niej różne właściwości zapachów, a aromaty miały wymiar święty i mistyczny. W Księdze Wyjścia znaleźć można szczegółowy przepis na święty olej do namaszczania:

EXODUS 30: 22-33
I tak powiedział Pan do Mojżesza:
"Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. I otrzymasz z tego święty olej do namaszczania. Będzie to wonna maść, zrobiona tak jak to robi sporządzający wonności. Będzie do święty olej do namaszczania"

EXODUS 30: 34-35
I znów powiedział Pan do Mojżesza:
"Weź sobie wonności: żywicę pachnącą, goździki i galbanum, pachnące i czyste kadzidło, niech będą w równej ilości. Mieszając je uczynisz z tego kadzidło wonne, zrobione tak, jak się robi wonności – posolone, czyste, święte".

Najwięcej surowców aromatycznych pochodziło w tamtych czasach z dalekiego wschodu – Cejlonu, Chin i Indii. Dzięki rozwojowi handlu, składniki takie jak olejki, żywice, cynamon, kasja, benzoes, styraks, gałka muszkatołowa, kardamon i wiele innych mogły być wykorzystywane na ziemiach europejskich. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż kadzidła i święte oleje, które były elementami obrzędów religijnych, mistycznych i świętych, miały nie tylko funkcję ceremonialną i zapachową. Ich właściwości antyseptyczne często wykorzystywane były do zapobiegania rozprzestrzeniania się mikroorganizmów w świątyniach, w których przebywały często duże skupiska ludzkie. Chroniły kapłanów przed chorobami, a pamiętać należy że kapłani w ówczesnych czasach byli niezwykle szanowani dzięki ich wiedzy, doświadczeniu i umiejętnościom. W celach leczniczych wykorzystywano dostępne zioła i rośliny lecznicze. 
 
Starożytna Grecja korzystała z mocy aromatów w całej krasie. Wraz z kultem ciała, zapach stanowił swego rodzaju świętość. Perfumy i aromaty miały specjalne miejsce zarówno w kosmetyce jak i w lecznictwie. Uznawano, także że to, co święte i boskie ma zapach słodkich cytrusów, bogowie otoczeni byli zawsze wonnymi obłokami, a ich togi skropione były esencjami zapachowymi. Pola Elizejskie, gdzie dusze miały trafiać po śmierci, pachnieć miały słodkim aromatem pochodzącym z wonnych rzek. Filozof i medyk Plutarch pisał w swym dziele "Moralia" : 
 
"Mirra – jej przyjemny, odświeżający zapach czyni ciało podatniejszym na szczęście snu. Troski, które dręczą przez cały dzień znikają bez śladu". 
 
Wiele jest również zapisków i rycin ilustrujących szczegółowo receptury i techniki tworzenia perfum. W IV wieku p.en.e. Arystoteles podjął się pierwszej próby klasyfikacji zapachów, dzieląc je na słodkie, kwaśne, ostre, tłuste, gorzkie i cuchnące. 
 
Również w starożytnym Rzymie, perfumy i wonności stanowiły nieodłączną część pielęgnacji ciała. Kult piękna, muskulatury, zapachu i zdrowia był wszechobecny, stanowił element codzienności. Perfumeria była wysoko rozwiniętą sztuką, a piękny zapach był wyznacznikiem luksusu i bogactwa. Zarówno greckie jak i rzymskie łaźnie powszechnie stosowały olejki eteryczne dla zdrowia, zgodnie z zaleceniami Hipokratesa. 
 
Warto podkreślić również szerokie wykorzystanie roślin aromatycznych w kulturze starożytnych Chin i Indii. Miały one wielkie znaczenie w systemach Tradycyjnej Medycyny Chińskiej i ajurwedy, lecz wykorzystywano je również w perfumerii, kosmetyce i życiu codziennym. Słynne dziś kadzidełka, utworzone z pyłów aromatycznych roślin, pochodzą właśnie z Indii. Żarzące się w indyjskich świątyniach patyczki obtoczone w pyle z drzewa sandałowego, żywicy i bambusa roztaczały aromatyczny dym, dodając ceremoniom aurę mistycyzmu. 
 
A co działo się dalej? To już może tak w skrócie. W tym artykule skupiam się na starożytności, ale żeby spiąć całość klamrą, warto wiedzieć co działo się z aromaterapią i perfumerią później. 
 
Awicenna to wielki badacz aromaterapii, postać którą nie sposób byłoby pominąć w tym zestawieniu. Żył w X w. w Konstantynopolu i był autorem wielu dzieł poświęconych zapachom, a zwłaszcza korzystnemu wpływowi wody różanej. To właśnie wodę różaną przywozili krzyżowcy ze Wschodu, jako cenny skarb z dalekiej podróży. W XIII wieku zamiłowanie do zapachów zakiełkowało również we Francji, która po dziś dzień uznawana jest za stolicę perfumerii. XIV i XV wiek to z kolei czas intensywnych badań nad ziołami i roślinami. Spisano wówczas wiele przepisów na olejki eteryczne i wciąż poszukiwano ich nowych zastosowań oraz nieznanych dotąd właściwości. Wykorzystywano je między innymi jako ochrona przed plagami, które przechodziły przez Europę. Lata dwudzieste XX wieku to czas dalszych badań nad olejkami. Ojcem ówczesnej aromaterapii był francuski chemik Gattefossé, który pracując w laboratorium doznał poważnego oparzenia dłoni. Włożył ją jak najszybciej do najbliższego naczynia z zimnym płynem, a był nim olejek lawendowy. Zauważył, ze rana goiła się szybko, bez zwyczajnej reakcji na oparzenie i stanu zapalnego, a w dodatku oparzenie nie pozostawiło po sobie blizny. Od tamtej pory badał właściwości olejków eterycznych i ukuł termin aromaterapia. 

 
Podsumowując, starożytność była czasem, gdy wykorzystanie roślin aromatycznych było na porządku dziennym. Idąc z parze z kultem ciała, piękna i zdrowia, zapach stanowił ozdobę człowieka, dodawał mu wdzięku i wyróżniał od innych. Już wówczas dążono w tej kwestii do oryginalności, a perfumiarstwo miało się świetnie dzięki międzypaństwowemu handlowi surowcami aromatycznymi. 
Oprócz pięknego zapachu, olejki eteryczne i kadzidła mające antyseptyczne właściwości, wykorzystywane były do celów zarówno leczniczych jak i profilaktycznych. Zapach stanowił nieodłączny element dnia codziennego, od zabiegów higienicznych, przez ceremonie religijne, aż po materiały budowlane. Wszystkie religie łączyło zamiłowanie do mistycznych zapachów roztaczanych podczas obrządków i ceremonii. Do najpopularniejszych zapachów tamtych czasów zaliczyć można cedr, mirrę, opoponax, drzewo sandałowe, benzoes i olibanum. Czy wiele się zmieniło? Nie aromatyzujemy już zaprawy murarskiej, a zapachy którymi się otaczamy w perfumeriach i drogeriach są słodkie i syntetyczne… Każdy musi sam ocenić jakimi otacza się zapachami :) Pamiętajmy, że starożytni naprawdę znali się na rzeczy i są prawdziwymi prekursorami zapachowego wellness.


Źródła:
Brud Władysław, Konopacka-Brud Iwona, Podstawy Perfumerii, Oficyna Wydawnicza MA, Łódź 2009. 
 
Worwood Valerie Ann, Vademecum olejków eterycznych i aromaterapii, Studio astropsychologii, Białystok 2010.


czerwca 14, 2020

Maseczka z drożdży (pełna witamin z grupy B i minerałów)

Maseczka z drożdży (pełna witamin z grupy B i minerałów)

Od czasu do czasu robię domową pizzę. A po pizzy zawsze zostaje mi kawałek drożdży. Nie ma dla nich innego wyjścia niż wylądować w misce z łyżką jogurtu. W ten sposób powstaje ekspresowa maseczka do twarzy.



Drożdże mają szereg właściwości zdrowotnych. Ich spożywanie zalecał już Hipokrates w celu uzupełnienia organizmu w witaminy i dla ogólnego wzmocnienia. Drożdże to bomba witamin z grupy B, w tym biotyny, której niedobór skóra sygnalizuje stanami zapalnymi i wysypką, oraz kwasu pantotenowego, który działa regenerująco i kojąco. Poza tym w drożdżach znajdziemy kwas foliowy, inozytol, cynk, magnez, potas, siarkę, miedź, chrom i żelazo. To najcenniejsze pierwiastki dla dobrej kondycji cery.



Drożdże w formie maseczki sprawdzą się zwłaszcza dla skóry tłustej, ponieważ świetnie oczyszczają pory. Mają one zdolność regulowania czynności gruczołów łojowych, dzięki czemu ograniczają tworzenie się zaskórników. Ale pozostałe typy cer również skorzystają z ich właściwości – zwłaszcza cery poszarzałe, zmęczone, którym brakuje zastrzyku witamin i minerałów.

Maseczka z drożdży:
  • zlikwiduje stany zapalne skóry
  • zwęzi pory
  • ureguluje pracę gruczołów łojowych
  • nawilży i zmiękczy skórę- poprawi jej koloryt
  • wzbogaci naskórek w mikroelementy i witaminy

Drożdże są również niezwykle cennym składnikiem aktywnym w pielęgnacji włosów, dzięki zawartości siarki, biotyny i innych witamin z grupy B.

Zaleca się również ich stosowanie wewnętrzne w postaci suplementów lub do picia jako witaminowa kuracja wzmacniająca.

Jak przygotować maseczkę?

¼ kostki drożdży zmieszaj z łyżeczką jogurtu naturalnego lub mleka do uzyskania konsystencji zwartej maseczki. Możesz wzbogacić maseczkę płatkami owsianymi lub otrębami dla uzyskania dodatkowych właściwości kojących. Nałóż maseczkę na twarz na 20 minut. Po tym czasie zmyj ciepłą wodą. Na koniec zastosuj ulubione serum i krem.

maja 31, 2020

Niedzielny wieczór

Niedzielny wieczór

"Niedzielny wieczór! Nie trzeba nakrywać do stołu – nie będzie ciepłej kolacji. Każdy na własną rękę buszuje sobie w kuchni, by sprawdzić co da się wygrzebać na wciąż jeszcze świąteczną przekąskę – smakowita kanapka, wyśmienita szklaneczka bordeaux, połknięta naprędce, by skończyć butelkę. Przyjaciele poszli sobie wraz z wybiciem szóstej. Dużo jeszcze przed tobą. 

Puszczasz wodę do wanny. To będzie prawdziwa kąpiel, jak to w niedzielę wieczorem – z mnóstwem błękitnej piany i masą czasu na żeglowanie w ciepłej mgle pomiędzy dwiema nicościami. Lustro w łazience pokrywa się parą – myśli rozmiękają. 



Przede wszystkim trzeba zapomnieć o przeszłym tygodniu – tym bardziej tym, który masz przed sobą. Ulec hipnozie maleńkich fal, które od koniuszków palców rozchodzą się w gorącej wodzie. A potem, kiedy już wszystko pogrąży się w pustce, w końcu się oswobodzić. Może by tak poczytać? Owszem, ale jeszcze nie teraz. Na razie telewizja, czym głupsza, tym lepsza. Ach po to tylko oglądać, by sobie pooglądać! Wgapiać się w ekran obojętnie, zupełnie bez powodu!

To jest jak woda w wannie: ogarnia cię otępienie, namacalna wręcz błogość. Ufasz, że aż do nocy czeka cię święty spokój z głową schowaną w bamboszach – i wtedy nadchodzi maleńka melancholia. Telewizor zaczyna cię nieznośnie drażnić, więc go wyłączasz. Jesteś teraz daleko, czasem aż w dzieciństwie, snują się mgliste wspomnienia niespiesznych spacerów – gdzieś w tle szkolne niespokojne, zmyślone miłości,.. To cię przeszywa na wylot. Przepływa przez ciebie nieproszona fala, gwałtowna jak letni deszcz. Dobrze znajome małe szczęścia i nieszczęścia – tak to wtedy jest. Zwodnicza mydlana bańka, która nie potrafi nic w sobie zatrzymać. Takie są wszystkie niedzielne wieczory – woda kąpieli wywołuje fotografie."

Philippe Delerm - Niedzielny wieczór


maja 03, 2020

Dlaczego włosy nadmiernie wypadają? Najczęstsze przyczyny

Dlaczego włosy nadmiernie wypadają? Najczęstsze przyczyny

Wypadanie włosów dotyczy wielu z nas w różnych momentach życia. Najczęściej obwiniamy stres i zmiany pór roku, oraz osłabienie organizmu. Przyczyn wypadania włosów może być wiele. Jeśli ta przypadłość już nas dotyczy, to odnalezienie źródła problemu jest kluczowe, żeby sobie z nim poradzić. Tylko eliminacja przyczyny pozwoli zahamować ten proces, a wszelkie inne metody jakie proponują nam reklamy, w tym magiczne suplementy i kosmetyki, tylko wspomogą kondycję włosa, ale na pewno nie wyeliminuje całkowicie tej uciążliwej dolegliwości.



Pamiętać należy o tym, że fizjologicznie w ciągu dnia trochę tych włosów tracimy, i nie jest to powód do zmartwień. Przeciętnie w ciągu dnia wypada ich około 50-100. Jeśli ta liczba jest stale przekraczana przez okres powyżej 6 tygodni, powinniśmy skonsultować się z lekarzem lub trychologiem.

Skąd wiedzieć, że tę normę przekraczamy? Nie da się przecież liczyć wypadających włosów.

Wystarczy obserwować – jeśli niepokoi Cię zbyt duża ilość włosów zostających codziennie na szczotce, obserwujesz je naokoło siebie, w odpływie, na ubraniach, na podłodze, to warto zacząć się zastanawiać skąd się to bierze i spróbować poszukać przyczyny tego stanu rzeczy. Samemu, lub z pomocą specjalisty. Trzeba sobie jednak zdać sprawę że leczenie to długi proces, należy więc uzbroić się z cierpliwość. Jeśli chodzi o włosy, nie ma cudownych i ekspresowych remediów, które pomogą od pierwszego użycia.

O włosach mówi się że są jak papierek lakmusowy organizmu- od razu reagują na zmiany, sygnalizują, że coś się dzieje, reagują wypadaniem. Dzieje się tak dlatego, że włos, umiejscowiony w mieszku włosowym, odżywiany jest przez układ krwionośny i sieć oplatających go naczynek. Wszystko co jest, albo czego brakuje we krwi, wpływa na odżywienie włosa. Jeśli jakiś mikroelementów brakuje lub jest w nadmiarze – włos słabnie i wypada.

Jakie są najczęstsze przyczyny wypadania włosów?


1. Reakcja organizmu na sytuację stresową


Gdy organizm jest przeciążony, wypadanie włosów to naturalna reakcja. I chodzi tu nie tylko o faktyczny stres, związany z pracą, zdrowiem i innymi życiowymi sprawami. Zwiększone wypadanie obserwuje się także przy stresie dla całego organizmu, tj. przy zwiększonym wysiłku fizycznym, po operacjach, nieprzespanych nocach, nieprawidłowym odżywianiu. Każdy szok dla ciała może odbić się na stanie owłosienia głowy. Winowajcą mogą być również bagatelizowane nietolerancje pokarmowe, zaburzenia stanu bakteryjnej flory jelitowej oraz stany zapalne. Wymienić należy tutaj też palenie papierosów, nadużywanie alkoholu i wszystko inne, co wpływa na ogólną równowagę organizmu.

2. Problemy z gospodarką hormonalną.


Włosy mogą wypadać przez nierównowagę hormonalną, co więcej - jest to bardzo częsta przyczyna wypadania. Problemy z tarczycą to pierwszy kierunek diagnostyki – zarówno niedoczynność jak i nadczynność związane są z tym problemem. Innym źródłem dolegliwości mogą być choroby autoimmunologiczne, np. Hashimoto, którego objawem jest łysienie plackowate. Jednak tarczyca to nie jedyny kierunek. Wypadanie może zależeć od pracy również jajników, nadnerczy i przysadki.
Przewaga hormonów hormonów męskich (np. hiperandrogenizm przy PCOS lub innych chorobach) lub niedobór estrogenów, np. w czasie menopauzy to zdecydowanie najważniejsi winowajcy. Włosy często nadmiernie wypadają kilka tygodni/miesięcy po porodzie, co również ma związek ze zmniejszoną ilością estrogenów. To samo dzieje się po odstawieni antykoncepcji.

3. Niedobory mikroelementów, nieprawidłowa dieta


Braki podstawowych składników mineralnych lub witamin również mogą dać się we znaki poprzez wypadanie włosów. Jest to tym samym sygnał do weryfikacji czy dostarczamy organizmowi wszystkiego, co jest mu niezbędne do pracy. Najczęściej przyczyną wypadania jest niedobór żelaza, cynku i krzemu. Warto sprawdzić, czy może tak samo jest w naszym przypadku, a jeśli tak - należy dokonać koniecznych zmian w diecie.

Tutaj warto dodać, że bardzo częstą przyczyną nadmiernej utraty włosów jest niedokrwistość (również związana z niedoborem żelaza, ale też ferrytyny, miedzi, witaminy B12 i kwasu foliowego).

4. Nieprawidłowa pielęgnacja włosów.


Nie czarujmy się – stale niszczone włosy nie będą z nami współpracować. Permanentne osłabianie kondycji włosa przez nieprawidłową pielęgnację, mocne rozjaśnianie, farbowanie, suszenie, prostowanie, kręcenie, tapirowanie, traktowanie dużą ilością składników chemicznych różnych stylizacji oraz drażniące produkty kosmetyczne mogą uwrażliwić mieszki. Rezultatem będzie nie tylko wypadanie włosów, ale – co gorsza - mogą pojawić się również inne problemy trychologiczne. Trzeba pamiętać, że stale niszczone i osłabiane włosy nie mają szansy na długie życie.

Dlatego jeśli zauważysz u siebie nadmierne wypadanie włosów, staraj się poszukać przyczyny. Zadaj sobie następujące pytania:

Czy ogólnie dobrze się czuje? Jeśli nie, co może być tego powodem?
Czy odczuwam stres? Czy dbam o siebie, ruszam się, oddycham, żyję w równowadzę? Czy dbam o to, co i jak jem? Czy przeżyłam/przeżyłem ostatnimi czasy coś ciężkiego, bardzo wymagającego?
Czy dobrze traktuje swoje włosy? (nie szarpię ich, stosuję dobrej jakości kosmetyki, nie przesadzam ze stylizacją i koloryzacją?

Następnie zrób badanie krwi, na start morfologię z rozmazem, oraz badania hormonów. Możesz wykonać je na własną rękę (np. wykonać podstawowe badania hormonów tarczycy – TSH, FT3 i FT4) lub udać się do lekarza lub trychologa, który po zebraniu wywiadu na pewno doprecyzuje jakie badania należy wykonać w Twojej sytuacji. Wyniki badań skonsultuj ze specjalistą i szukaj, szukaj, dociekliwie przyczyn – to podstawa! Cała reszta, czyli kosmetyki, zabiegi i preparaty z apteki to tylko dodatki. Te dodatki, mogą jednak co nieco pomóc. O tym w kolejnym odcinku!

Ciao!



lutego 16, 2020

O ustach – jak dbać o nie zimą i zapobiegać pierzchnięciu

O ustach – jak dbać o nie zimą i zapobiegać pierzchnięciu

Okres jesienno-zimowy to czas noszenia w kieszeniach pomadek ochronnych, ponieważ usta większości z nas są stale przesuszone, przez co pierzchną i pękają. A przecież wargi to nie tylko błony śluzowe, ale przede wszystkim część ciała będąca jedną z ważniejszych stref erogennych. Piękne usta działają jak afrodyzjak. Jak o nie dbać?


Usta to rejon wyjątkowo wrażliwy – pokrywa je tylko cieniutka warstwa naskórka, pozbawionego gruczołów potowych i łojowych. Ten obszar to tzw. czerwień wargowa, której kolor zawdzięczamy prześwitującym przez cienką warstwę naczyniom krwionośnym. Tuż pod nią znajdują się mięśnie, a na samym spodzie błona śluzowa. To właśnie brak gruczołów łojowych sprawia, że skóra ust jest bardziej podatna na przesuszenie – jako, że nie wytwarzają one swojej własnej, tłustej bariery ochronnej, usta szybciej niż inne części twarzy oddają cząsteczki wody, zwłaszcza w suchych pomieszczeniach, przy klimatyzacji i zimnej temperaturze. Całość natłuszczenia usta muszą "pożyczać" od skóry znajdującej się wokół. W zimnej temperaturze ciężko o stałą dostawę tłuszczu, ponieważ łój w chłodzie zachowuje się jak twarde masło, które ciężko przetransportować z jednego miejsca w drugie. Sytuację pogarsza dodatkowo oblizywanie ust – wówczas pozornie je nawilżamy śliną, jednak woda szybko paruje, pozostawiając jeszcze większe przesuszenie. 

Nadmierne przesuszenie ust może być również skutkiem niektórych dolegliwości i chorób, w tym odwodnienia organizmu, zmian w gospodarce hormonalnej (przy niedającym się wyleczyć przesuszeniu warto zbadać hormony tarczycy), oraz niedoborom witamin i mikroelementów, zwłaszcza witaminy A, witamin z grupy B oraz żelaza i cynku. Warto obserwować swój organizm i regularnie się badać, żeby wykluczyć te przyczyny. 




Aby chronić się przed pierzchnięciem będącym efektem przesuszenia, najlepiej natłuścić skórę ust jeszcze przed wyjściem na zimne powietrze, lub przed dłuższym pobytem w suchym pomieszczeniu (np. klimatyzowane biuro, autobus, samolot). Często, aby poradzić sobie z uciążliwym problemem przesuszonej skóry ust, sięgamy po pierwsze z brzegu pomadki ochronne, jednak i tutaj należy uważać. Przede wszystkim ważny jest skład. Zwykłe pomadki ochronne tworzą po prostu nieprzepuszczalną okluzję na powierzchni warg, zwłaszcza jeśli zawierają oleje mineralne. Jeśli zawierają dużo gliceryny lub innych składników frakcji wodnej, mogą jeszcze bardziej przesuszyć usta po wyjściu na zimno. Zamiast zwykłej okluzji, lepiej postawić na kombinację działania ochronnego, regeneracyjnego i leczniczego, które gwarantują maści i produkty do ust bazujące na masłach kosmetycznych, wosku pszczelim i lanolinie (te dwa ostatnie oczywiście nie dla wegan). Maści i masła do ust zahamują zbyt szybkie parowanie wody, a przy okazji zadbają o skórę odżywczo i regenerująco. 


Pocałunki to również bardzo dobra metoda na poprawę wyglądu ust! Pod warunkiem oczywiście, że nie całujemy się na siarczystym mrozie. Podczas całowania przenoszony jest łój skórny z ich krawędzi, poprawia się w nich krążenie krwi, a przy okazji – wzmacniany jest układ odpornościowy. Dlatego jest to jak najbardziej wskazana metoda pielęgnacyjna :) 

Co robić gdy usta popękały?

Gdy skóra ust jest nadmiernie przesuszona, odchodzą z niej łuski i sprawia ból, warto skorzystać z kilku sprawdzonych metod. Cierpliwość i systematyczność będą sprzymierzeńcami, a na efekt leczenia skóry warg trzeba czekać około tygodnia - dwóch. 

Po pierwsze – pod żadnym pozorem nie należy zrywać odchodzących skórek. To tylko pogorszy problem, gdyż powstałe ranki goją się o wiele dłużej i ciężej. Nie można też oblizywać ust, zwłaszcza na mrozie. 



Po drugie – uporczywe skórki można usunąć za pomocą najprostszego peelingu świata – czyli cukru zmieszanego z ulubionym olejem. Oliwa z oliwek lub olej kokosowy będą świetnym wyborem. Taki peeling można wzbogacić sobie tym, czym dusza zapragnie, a najlepiej sięgnąć po coś z kuchennej półki – kakao, sproszkowane płatki owsiane, zioła… Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia. Dla leniwych w  drogeriach jest też coraz więcej gotowych peelingów w słoiczku lub w formie pomadki. Taki peeling warto też wykonać przed wykonaniem makijażu na większe wyjście, jeśli zależy nam na większej trwałości pomadki i jej ładniejszym wykończeniu. 


Po trzecie – miodowy kompres. Usta i miód bardzo się lubią. Taka miodowa maseczka to szybka, prosta i skuteczna metoda – po prostu nakładamy cienką warstwę miodu na usta i pozostawiamy na 10 – 15 min. Uwielbiam to połączenie i zazwyczaj już po pierwszym razie widzę poprawę. Miód to bogactwo witamin i enzymów, które zmiękczają, łagodzą i regenerują skórę. 

Warto zastosować taką kurację codziennie, przez kilka dni. Po zmyciu maseczki, pamiętamy o ochronie ust za pomocą tłustych pomadek ochronnych, lanoliny lub innej wybranej maści. Wrzucamy więc bardzo tłustą pomadkę do kieszeni zimowego płaszcza i zawsze nosimy ze sobą. Fajnie sprawdzą się również produkty z witaminami, np. maść z witaminą A. No i pamiętamy, że usta trzeba zabezpieczyć przed ekspozycją na zimno i suche powietrze.