lipca 08, 2022

Czy "branża beauty" ma wiele wspólnego z "pięknem"?

Czy "branża beauty" ma wiele wspólnego z "pięknem"?

Otwierając działalność gospodarczą w “branży beauty” momentami czuję się mocno przytłoczona jej grzechami. Kosmetologia, a w szerszej perspektywie cała kultura, tworzy kanony piękna, a później sztucznie i nachalnie napędza potrzebę ulepszania siebie. Żeby ten ideał osiągnąć konieczna jest ciągła konsumpcja - zakupy, kosmetyki, zabiegi, powiększanie, pomniejszanie, doczepianie i ściąganie. Spotykając się z wieloma z Was widzę, że często my, kobiety, nie widzimy mety tego wyścigu. Widzę i słyszę, jak niektóre z nas noszą w sobie kompleksy i przekonania na temat swojego wyglądu, poczucie poczucie ciągłej niedoskonałości. Jest w tym lęk i stres, a co za tym idzie - ograniczenia w codziennym życiu. Nie pojadę tam, bo musiałabym założyć strój kąpielowy. Nie wystąpię, bo moje ciało byłoby widoczne i poddane ocenie. Nie mam co na siebie założyć, bo we wszystkim źle wyglądam. Jest bardzo mało rzeczy, które w sobie lubię. Nie akceptuję sposobu w jaki się zmieniam. Nie spełnię marzeń, bo coś wciąż mnie ogranicza. 




Przekonania odbierają wewnętrzny głos, powołanie, marzenia i cele. Wiele z nas ma problemy z akceptacją swojego ciała, co wcale nie dziwi. Jesteśmy obciążone będąc niewolnikami sztucznych ideałów, oraz ofiarami starych, patriarchalnych schematów i przechodzących z pokolenia na pokolenie ról do spełnienia. A oprócz kultury, branża, która powinna wydobywać prawdziwe piękno i dawać ciepło, odpoczynek i samoakceptację, tworzy tonę sztuczności, i karykatury kobiet. Dbamy o siebie nie dla zdrowia, schludności, przyjemności i estetyki, ale z powodu obsesji piękna. Jest ona bardzo powszechna i dotyczy wielu osób wokół nas - może Ciebie, Twojej partnerki, siostry, mamy, kuzynki, przyjaciółki. 


To w jaki sposób nasza kultura koncentruje się na wyglądzie kobiet badały dwie badaczki: Barbara Fredricksen i Tomi-Ann Roberts z Colorado College. Ich teoria została nazwana teorią uprzedmiotowienia. Mówią one o tym, jak traktowane są kobiety - nie jak istoty ludzkie, posiadające cele, marzenia, myśli i uczucia, ale tylko jak ciała istniejące tylko po to by estetycznie zadowalać innych. Są przydatne tylko wówczas gdy mogą sprawiać komuś przyjemność swoim wyglądem. Nie ma tu już miejsca na intelekt i ambicje, wartości. Gdy cały świat koncentruje się na odpowiedniej wadze i kształcie, brakuje przestrzeni na ważniejsze sprawy. Mamy z tym do czynienia coraz częściej.  


Dobra wiadomość jest taka, że można wyjść z tego ślepego zaułka, nauczyć się ciałolubności, akceptacji. Sama nieraz byłam dla siebie okrutna, ale zauważyłam ścieżki które są lecznicze i wyzwalające. Czuję ogromną potrzebę przekazywania tego w swoim gabinecie. Zajmowania się prawdziwym pięknem. Pracując nad tym sama, chcę dzielić się pozytywną siłą ze wszystkimi, a zwłaszcza kobietami, tą miłością, akceptacją i zdrową, korzystną, budującą relacją z ciałem. Odkrywać aurę kobiecości, szaleństwa, mądrości i swojej własnej cudnej, wewnętrznej przestrzeni.


lipca 07, 2022

Tydzień z zapachem odcinek #1 - Olejek z drzewa herbacianego

Tydzień z zapachem odcinek #1 - Olejek z drzewa herbacianego
 Postanowiłam umieścić moją instagramową serię również tutaj! 


O co chodzi w serii "Tydzień z zapachem"?


Co tydzień wybieram jeden zapach, który towarzyszy mi przez cały tydzień. To okazja to poznania nowych zapachów, ich właściwości, poszerzenia aromaterapeutycznej zajawki. Jest mnóstwo super aromaterapeutycznych cudów, a często nie wiemy co z nimi zrobić, jak używać.. To będzie super okazja żeby się bliżej zapoznać z niektórymi z nich :)


Dzisiaj zaczynamy odcinek 1! A na start wjeżdża pewien olejek, który należy do bardzo znanych. Niektórzy uważają go za podstawę terapeutycznej. Jest to przybysz z Australii. Znany jest m.in. z tego, że doskonale rozprawia się z wypryskami - zarówno bakteryjnymi jak i wirusowymi kurzajkami - czyli ma mega mocne właściwości antyseptyczne. Kropelka na wyprysk kilka razy dziennie i problem znika.

Pozyskuje się go z krzewu Melaleuca alternifolia. 

Wiecie o kim mowa? 



Tak. Olejek z drzewa herbacianego. 


Choć z herbatką nie ma zbyt wiele wspólnego, a jego nazwa wzięła się z wypraw żeglarza i kartografa Jamesa Cooka - widząc, jak rdzenna ludność Australii przyrządza zdrowotne napary z liści krzewu, zaczęto nazywać je herbatą. 

 

Mówi się, że olejek tea tree to jeden z 2 olejków które można stosować bezpośrednio na skórę. (Tak, tylko dwa można nakładać bezpośrednio bez rozpuszczenia w oleju lub innym nośniku.) Aczkolwiek w badaniach jest niewielki odsetek osób (5%) u których występują podrażnienia - dlatego zalecam ostrożność i ewentualnie rozpuszczenie go w oleju bazowym. Szczerze mówiąc ja tego nie robię. 


Zdecydowałam się na niego w tym tygodniu, bo jest przyjemnie chłodnym, medyczno-aptecznym zapachem, a upały dawały mocno w kość. Ale na pewno nie każdemu jego zapach odpowiada. Jest specyficzny, cierpko-ziołowy. Kojarzy się ze sklepem zielarskim, pastą do zębów, wilgotną glebą. Zdecydowanie odświeżający - ale nie tak bezpośrednio jak mięta. Bardziej subtelnie i miękko. I o ile w aromaterapii stosuje się go często, to w perfumiarstwie jest używamy zawsze w połączeniu z innymi zapachami - wiele osób go nie lubi i uważa za po prostu nieprzyjemny zapach. 


Bardzo wiele kosmetyków naturalnych, które mają działać na trądzikową skórę ma go w składzie i mocno się z nimi kojarzy. Występuje też w pastach do zębów i szamponach przeciwłupieżowych. 




Liście krzewu tea tree wykorzystywali Aborygeni od daaawien dawna do leczenia stanów zapalnych i ran, a także zauważyli zbawienne właściwości wód, do których wpadały liście. Olejek z drzewa herbacianego stał się też domowym lekarstwem w wielu australijskich domach - na infekcje układu oddechowego, przeziębienia, rany. Tea tree oil był też niezbędnym elementem wyposażenia podręcznej apteczki każdego australijskiego żołnierza podczas II wojny światowej i prawdopodobnie w ten sposób rozpowszechniono wieści o właściwościach i skuteczności olejku w reszcie świata.



Olejek z drzewa herbacianego - jak używać?


  • ze względu na mega mocne właściwości odkażające, świetnie się nada do domowych środków czystości

  • bardzo ważny olejek w terapiach skóry przy łupieżu, grzybicy, trądziku

  • jego działanie przeciwzapalne może okazać się zbawienne po ukąszeniach komarów - tym bardziej że można nanosić go bezpośrednio na skórę, można mieć go pod ręką. Mnie w tym roku jakoś oszczędzają komary, ale znając zycie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, więc zamierzam mieć go zawsze przy sobie jak australijski żołnież

  • świetnie sprawdza się też jako repelent - odstrasza komary

  • wiele naturalnych dezodorantów wykorzystuje olejek z drzewa herbacianego - wchodząc w interakcje z bakteriami hamuje on nieprzyjemny zapach (sam w sobie pot będący wydzieliną gruczołów potowych nie ma zapachu - pojawia się on w momencie kontaktu z bakteriami)

  • w aromaterapii pracującej z emocjami olejek pozwala wspierać dobrostan i utrzymać pozytywną energię, pomaga stawiać granicę od niesprzyjających osób, miejsc, sytuacji, wspomnień


Nuta: głowy

Dobrze komponuje się z olejkami: rozgrzewającymi i korzennymi - gałka muszkatołowa, goździk, cynamon, a także z lawendą, cytrusami i zapachami ziołowymi - tymiankiem, rozmarynem



Umila mi ten późno czerwcowy czas. Wspiera w pracy, ale i w relaksie. Jest ze mną wszędzie.