października 16, 2020

Jak pachniała starożytność?

Jak pachniała starożytność?
Niedawno ostałam propozycję poprowadzenia warsztatów, które związane były z aromaterapią. Podczas przygotowań z wielką przyjemnością odświeżyłam swoją wiedzę na ten temat i sięgnęłam do pudełko, w którym przechowuję swoje olejki eteryczne. Przy tej okazji postanowiłam również napisać co nieco na ten temat. Chciałabym by był to pierwszy z serii artykułów poświęconych olejkom eterycznym, zapachom i aromaterapii.


Zapachy to niesamowicie istotny element ogólnopojętnego wellness. Otaczają nas każdego dnia, w każdej sekundzie, a ich ilość i różnorodność przekraczają możliwości ludzkiej percepcji. Mózg selekcjonuje zapachy i przekazuje tylko te bodźce, które są konieczne do odebrania. Gdyby nie ta umiejętność, nie bylibyśmy w stanie funkcjonować w ilości bodźców jaką dostarczałyby nam wszystkie wydzielające woń przedmioty i istoty wokół nas.


Kadzidłowiec


Dbanie o pachnące otoczenie może znacznie poprawić humor i ogólny dobrostan człowieka. Roślinna moc zamknięta w olejkach i roślinach aromatycznych może nie tylko wzbogacić nasze życie w przyjemność, ale też w ich terapeutyczną moc. Mój ulubiony Hipokrates mawiał, że "metodą na utrzymanie ciała w zdrowiu jest wonna kąpiel i pachnący masaż każdego dnia". Cóż za wspaniałe słowa. W rzeczy samej, korzystanie z wonności w codziennym życiu może wspaniale podnieść jego jakość i nasz dobrostan. Hipokrates mówi o masażu i kąpielach, jednak historycy podkreślają, iż zapachy były stosowane nie tylko w celach higienicznych, ale i religijnych, rytualnych i leczniczych. Historia perfumiarstwa i aromaterapii sięga tak daleko, jak historia ludzkości.

Badania etnograficzne dowodzą, że pierwsze akty perfumowania ciała pochodzą od prymitywnych plemion zamieszkujących Borneo i dżunglę amazońską. Nadawanie ciału zapachu miało cel podobny do współczesnego – chęć podobania się innym, wyróżnienia się swoim zapachem i zwiększenia swojej atrakcyjności.

Pierwsze ślady stosowaniu zapachów w życiu codziennym sięgają dwóch tysięcy lat p.n.e. W indyjskim eposie Ramajana istnieje wzmianka o witaniu bohatera powracającego do wioski przez przedstawicieli wszystkich zawodów ówczesnych czasów, w tym garncarzy, kąpielowych, mieczników, ale i perfumiarzy. Perfumy były używane nie po to by zatuszować nieprzyjemne zapachy, a wręcz przeciwnie! Wiele starożytnych cywilizacji uznawało aromaty za coś przyjemnego, ozdobnego. Dbanie o higienę było na bardzo wysokim poziomie. Pomimo braku instalacji hydraulicznych i łazienek, istniało wiele łaźni publicznych. Nie można zapominać też o nieskażonym środowisku, czystości wód jezior i rzek, w których można było się kąpać.

Czasy starożytne to istna kolebka aromaterapii i perfumerii. Sumeryjski epos o Gilgameszu datowany na 1500 p.n.e. również daje dowód na wykorzystanie zapachów jako afrodyzjaki. Bogini miłości wzywa swojego kochanka takimi słowami:

"Bądź moim kochankiem, przyjdź do mego domu w zapachu cedru. Uczynię się dla ciebie piękniejszą kremem i zapachem grzechu. Jestem jak miód. Pachnący olejek na mojej skórze będzie dla ciebie tropem i drogą miłości, prowadząc do pieszczot, których potrzebuję by być pełną radości i szczęścia." 
Inny fragment z tej samej księgi mówi
"Zapachy unoszące się nad kadzidłami z drzewa cedrowego i mirry łudzą bogów i wprawiają ich w dobry nastrój"
W starożytnym Babilonie perfumowano nawet zaprawę murarską, z której wznoszono świątynie. W taki sam sposób budowano później meczety na Półwyspie Arabskim. To samo miało miejsce w Indiach, gdzie we wnętrzach świątyń wznoszonych z użyciem drzewa sandałowego, wciąż unosił się w powietrzu jego charakterystyczny zapach. Perfumowane materiały budowlane – co za wspaniałość! Współczesne czasy chyba nawet nie mogłyby tego sobie ułożyć w głowie. 
 
Z 1500 roku p.n.e. pochodzi pierwszy przepis na dezodorant. Stworzono go w starożytnym Egipcie, a zapisany był na papirusie Ebersa. Perfumeria w starożytnym Egipcie odgrywała niesamowicie ważną rolę, myślę że było to istne królestwo zapachów. Kapłani używali roślin aromatycznych w obrządkach i ceremoniach, do balsamowania zwłok, ale nie tylko. Większość królewskich grobowców została znaleziona z dziesiątkami pachnących maści i perfum na podróż w nieśmiertelność, co dowodzi ich częstego używania w życiu codziennym. Wytwarzanie perfum było wysoce cenioną sztuką, a także świetnym sposobem na zarobienie pieniędzy. Zapachy cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, a dodatkowo, do perfum można było zaopatrzyć się na przykład w inkrustowane kością słoniową pudełka toaletowe, alabastrowe fiolki i butelki na perfumy.

Ozdobny alabastrowy pojemnik na perfumy z grobowca Tutenchamona


Zapachy i właściwości roślin stosowano także do leczenia manii, depresji i nerwowości. Aromaterapia w czystej formie. Zapiski na temat roślin aromatycznych, zapachów, ich pozyskiwania i właściwości notowane były na papirusach i malowane na freskach. Do produkcji wonności wykorzystywano olejki pochodzące z basenu morza Śródziemnego, ale również z Indii, Chin i Afryki. Była to wysoce ceniona sztuka, a ówcześni perfumiarze i używający zapachów kapłani darzeni byli wielkim szacunkiem. Znana jest także historia królowej Hatszepsut, która wysłała olbrzymią flotę po zdobycze surowców aromatycznych, takich jak olibanum, opoponax i mirra. Również królowa Kleopatra miała swoje gusta w kwestii zapachów – jej ulubionym pozostała żywica benzoesowa, z której przyrządzano specjalnie dla niej Lait Virginal, specjalne mleczko do pielęgnacji ciała. 
 
W starożytnym Egipcie perfumy lepiono w formie stożków z tłuszczu, wosku i olejków eterycznych. Stożki takie noszone były na perukach i topiąc się pod wpływem temperatury, wydzielały zapachy. Popularne było także nacieranie ciała olejkami afrodyzjakalnymi, które miały wzbudzić pożądanie płci przeciwnej – była to na przykład mieszanka oleju z orzeszków pistacjowych, mięty, cynamonu, kadzidłowca, jałowca i mirry. Wonności zapakowane w piękne pojemniki umieszczano również w grobowcach, aby wraz z pozostałymi rzeczami zgromadzonymi za życia, towarzyszyły zmarłym w podróży na inny świat. Zwłoki balsamowano również wykorzystując antyseptyczne właściwości mirry, olibanum, galbanum i cedru. 
  

Sennedjem i jego żona  
Malowidło na grobowcu Sennedjem, Luksor,1200 p.n.e.


Równie ciekawym źródłem wiedzy na temat roślin aromatycznych jest Biblia. Nie raz opisywano w niej różne właściwości zapachów, a aromaty miały wymiar święty i mistyczny. W Księdze Wyjścia znaleźć można szczegółowy przepis na święty olej do namaszczania:

EXODUS 30: 22-33
I tak powiedział Pan do Mojżesza:
"Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. I otrzymasz z tego święty olej do namaszczania. Będzie to wonna maść, zrobiona tak jak to robi sporządzający wonności. Będzie do święty olej do namaszczania"

EXODUS 30: 34-35
I znów powiedział Pan do Mojżesza:
"Weź sobie wonności: żywicę pachnącą, goździki i galbanum, pachnące i czyste kadzidło, niech będą w równej ilości. Mieszając je uczynisz z tego kadzidło wonne, zrobione tak, jak się robi wonności – posolone, czyste, święte".

Najwięcej surowców aromatycznych pochodziło w tamtych czasach z dalekiego wschodu – Cejlonu, Chin i Indii. Dzięki rozwojowi handlu, składniki takie jak olejki, żywice, cynamon, kasja, benzoes, styraks, gałka muszkatołowa, kardamon i wiele innych mogły być wykorzystywane na ziemiach europejskich. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż kadzidła i święte oleje, które były elementami obrzędów religijnych, mistycznych i świętych, miały nie tylko funkcję ceremonialną i zapachową. Ich właściwości antyseptyczne często wykorzystywane były do zapobiegania rozprzestrzeniania się mikroorganizmów w świątyniach, w których przebywały często duże skupiska ludzkie. Chroniły kapłanów przed chorobami, a pamiętać należy że kapłani w ówczesnych czasach byli niezwykle szanowani dzięki ich wiedzy, doświadczeniu i umiejętnościom. W celach leczniczych wykorzystywano dostępne zioła i rośliny lecznicze. 
 
Starożytna Grecja korzystała z mocy aromatów w całej krasie. Wraz z kultem ciała, zapach stanowił swego rodzaju świętość. Perfumy i aromaty miały specjalne miejsce zarówno w kosmetyce jak i w lecznictwie. Uznawano, także że to, co święte i boskie ma zapach słodkich cytrusów, bogowie otoczeni byli zawsze wonnymi obłokami, a ich togi skropione były esencjami zapachowymi. Pola Elizejskie, gdzie dusze miały trafiać po śmierci, pachnieć miały słodkim aromatem pochodzącym z wonnych rzek. Filozof i medyk Plutarch pisał w swym dziele "Moralia" : 
 
"Mirra – jej przyjemny, odświeżający zapach czyni ciało podatniejszym na szczęście snu. Troski, które dręczą przez cały dzień znikają bez śladu". 
 
Wiele jest również zapisków i rycin ilustrujących szczegółowo receptury i techniki tworzenia perfum. W IV wieku p.en.e. Arystoteles podjął się pierwszej próby klasyfikacji zapachów, dzieląc je na słodkie, kwaśne, ostre, tłuste, gorzkie i cuchnące. 
 
Również w starożytnym Rzymie, perfumy i wonności stanowiły nieodłączną część pielęgnacji ciała. Kult piękna, muskulatury, zapachu i zdrowia był wszechobecny, stanowił element codzienności. Perfumeria była wysoko rozwiniętą sztuką, a piękny zapach był wyznacznikiem luksusu i bogactwa. Zarówno greckie jak i rzymskie łaźnie powszechnie stosowały olejki eteryczne dla zdrowia, zgodnie z zaleceniami Hipokratesa. 
 
Warto podkreślić również szerokie wykorzystanie roślin aromatycznych w kulturze starożytnych Chin i Indii. Miały one wielkie znaczenie w systemach Tradycyjnej Medycyny Chińskiej i ajurwedy, lecz wykorzystywano je również w perfumerii, kosmetyce i życiu codziennym. Słynne dziś kadzidełka, utworzone z pyłów aromatycznych roślin, pochodzą właśnie z Indii. Żarzące się w indyjskich świątyniach patyczki obtoczone w pyle z drzewa sandałowego, żywicy i bambusa roztaczały aromatyczny dym, dodając ceremoniom aurę mistycyzmu. 
 
A co działo się dalej? To już może tak w skrócie. W tym artykule skupiam się na starożytności, ale żeby spiąć całość klamrą, warto wiedzieć co działo się z aromaterapią i perfumerią później. 
 
Awicenna to wielki badacz aromaterapii, postać którą nie sposób byłoby pominąć w tym zestawieniu. Żył w X w. w Konstantynopolu i był autorem wielu dzieł poświęconych zapachom, a zwłaszcza korzystnemu wpływowi wody różanej. To właśnie wodę różaną przywozili krzyżowcy ze Wschodu, jako cenny skarb z dalekiej podróży. W XIII wieku zamiłowanie do zapachów zakiełkowało również we Francji, która po dziś dzień uznawana jest za stolicę perfumerii. XIV i XV wiek to z kolei czas intensywnych badań nad ziołami i roślinami. Spisano wówczas wiele przepisów na olejki eteryczne i wciąż poszukiwano ich nowych zastosowań oraz nieznanych dotąd właściwości. Wykorzystywano je między innymi jako ochrona przed plagami, które przechodziły przez Europę. Lata dwudzieste XX wieku to czas dalszych badań nad olejkami. Ojcem ówczesnej aromaterapii był francuski chemik Gattefossé, który pracując w laboratorium doznał poważnego oparzenia dłoni. Włożył ją jak najszybciej do najbliższego naczynia z zimnym płynem, a był nim olejek lawendowy. Zauważył, ze rana goiła się szybko, bez zwyczajnej reakcji na oparzenie i stanu zapalnego, a w dodatku oparzenie nie pozostawiło po sobie blizny. Od tamtej pory badał właściwości olejków eterycznych i ukuł termin aromaterapia. 

 
Podsumowując, starożytność była czasem, gdy wykorzystanie roślin aromatycznych było na porządku dziennym. Idąc z parze z kultem ciała, piękna i zdrowia, zapach stanowił ozdobę człowieka, dodawał mu wdzięku i wyróżniał od innych. Już wówczas dążono w tej kwestii do oryginalności, a perfumiarstwo miało się świetnie dzięki międzypaństwowemu handlowi surowcami aromatycznymi. 
Oprócz pięknego zapachu, olejki eteryczne i kadzidła mające antyseptyczne właściwości, wykorzystywane były do celów zarówno leczniczych jak i profilaktycznych. Zapach stanowił nieodłączny element dnia codziennego, od zabiegów higienicznych, przez ceremonie religijne, aż po materiały budowlane. Wszystkie religie łączyło zamiłowanie do mistycznych zapachów roztaczanych podczas obrządków i ceremonii. Do najpopularniejszych zapachów tamtych czasów zaliczyć można cedr, mirrę, opoponax, drzewo sandałowe, benzoes i olibanum. Czy wiele się zmieniło? Nie aromatyzujemy już zaprawy murarskiej, a zapachy którymi się otaczamy w perfumeriach i drogeriach są słodkie i syntetyczne… Każdy musi sam ocenić jakimi otacza się zapachami :) Pamiętajmy, że starożytni naprawdę znali się na rzeczy i są prawdziwymi prekursorami zapachowego wellness.


Źródła:
Brud Władysław, Konopacka-Brud Iwona, Podstawy Perfumerii, Oficyna Wydawnicza MA, Łódź 2009. 
 
Worwood Valerie Ann, Vademecum olejków eterycznych i aromaterapii, Studio astropsychologii, Białystok 2010.


czerwca 14, 2020

Maseczka z drożdży (pełna witamin z grupy B i minerałów)

Maseczka z drożdży (pełna witamin z grupy B i minerałów)

Od czasu do czasu robię domową pizzę. A po pizzy zawsze zostaje mi kawałek drożdży. Nie ma dla nich innego wyjścia niż wylądować w misce z łyżką jogurtu. W ten sposób powstaje ekspresowa maseczka do twarzy.



Drożdże mają szereg właściwości zdrowotnych. Ich spożywanie zalecał już Hipokrates w celu uzupełnienia organizmu w witaminy i dla ogólnego wzmocnienia. Drożdże to bomba witamin z grupy B, w tym biotyny, której niedobór skóra sygnalizuje stanami zapalnymi i wysypką, oraz kwasu pantotenowego, który działa regenerująco i kojąco. Poza tym w drożdżach znajdziemy kwas foliowy, inozytol, cynk, magnez, potas, siarkę, miedź, chrom i żelazo. To najcenniejsze pierwiastki dla dobrej kondycji cery.



Drożdże w formie maseczki sprawdzą się zwłaszcza dla skóry tłustej, ponieważ świetnie oczyszczają pory. Mają one zdolność regulowania czynności gruczołów łojowych, dzięki czemu ograniczają tworzenie się zaskórników. Ale pozostałe typy cer również skorzystają z ich właściwości – zwłaszcza cery poszarzałe, zmęczone, którym brakuje zastrzyku witamin i minerałów.

Maseczka z drożdży:
  • zlikwiduje stany zapalne skóry
  • zwęzi pory
  • ureguluje pracę gruczołów łojowych
  • nawilży i zmiękczy skórę- poprawi jej koloryt
  • wzbogaci naskórek w mikroelementy i witaminy

Drożdże są również niezwykle cennym składnikiem aktywnym w pielęgnacji włosów, dzięki zawartości siarki, biotyny i innych witamin z grupy B.

Zaleca się również ich stosowanie wewnętrzne w postaci suplementów lub do picia jako witaminowa kuracja wzmacniająca.

Jak przygotować maseczkę?

¼ kostki drożdży zmieszaj z łyżeczką jogurtu naturalnego lub mleka do uzyskania konsystencji zwartej maseczki. Możesz wzbogacić maseczkę płatkami owsianymi lub otrębami dla uzyskania dodatkowych właściwości kojących. Nałóż maseczkę na twarz na 20 minut. Po tym czasie zmyj ciepłą wodą. Na koniec zastosuj ulubione serum i krem.

maja 31, 2020

Niedzielny wieczór

Niedzielny wieczór

"Niedzielny wieczór! Nie trzeba nakrywać do stołu – nie będzie ciepłej kolacji. Każdy na własną rękę buszuje sobie w kuchni, by sprawdzić co da się wygrzebać na wciąż jeszcze świąteczną przekąskę – smakowita kanapka, wyśmienita szklaneczka bordeaux, połknięta naprędce, by skończyć butelkę. Przyjaciele poszli sobie wraz z wybiciem szóstej. Dużo jeszcze przed tobą. 

Puszczasz wodę do wanny. To będzie prawdziwa kąpiel, jak to w niedzielę wieczorem – z mnóstwem błękitnej piany i masą czasu na żeglowanie w ciepłej mgle pomiędzy dwiema nicościami. Lustro w łazience pokrywa się parą – myśli rozmiękają. 



Przede wszystkim trzeba zapomnieć o przeszłym tygodniu – tym bardziej tym, który masz przed sobą. Ulec hipnozie maleńkich fal, które od koniuszków palców rozchodzą się w gorącej wodzie. A potem, kiedy już wszystko pogrąży się w pustce, w końcu się oswobodzić. Może by tak poczytać? Owszem, ale jeszcze nie teraz. Na razie telewizja, czym głupsza, tym lepsza. Ach po to tylko oglądać, by sobie pooglądać! Wgapiać się w ekran obojętnie, zupełnie bez powodu!

To jest jak woda w wannie: ogarnia cię otępienie, namacalna wręcz błogość. Ufasz, że aż do nocy czeka cię święty spokój z głową schowaną w bamboszach – i wtedy nadchodzi maleńka melancholia. Telewizor zaczyna cię nieznośnie drażnić, więc go wyłączasz. Jesteś teraz daleko, czasem aż w dzieciństwie, snują się mgliste wspomnienia niespiesznych spacerów – gdzieś w tle szkolne niespokojne, zmyślone miłości,.. To cię przeszywa na wylot. Przepływa przez ciebie nieproszona fala, gwałtowna jak letni deszcz. Dobrze znajome małe szczęścia i nieszczęścia – tak to wtedy jest. Zwodnicza mydlana bańka, która nie potrafi nic w sobie zatrzymać. Takie są wszystkie niedzielne wieczory – woda kąpieli wywołuje fotografie."

Philippe Delerm - Niedzielny wieczór


maja 03, 2020

Dlaczego włosy nadmiernie wypadają? Najczęstsze przyczyny

Dlaczego włosy nadmiernie wypadają? Najczęstsze przyczyny

Wypadanie włosów dotyczy wielu z nas w różnych momentach życia. Najczęściej obwiniamy stres i zmiany pór roku, oraz osłabienie organizmu. Przyczyn wypadania włosów może być wiele. Jeśli ta przypadłość już nas dotyczy, to odnalezienie źródła problemu jest kluczowe, żeby sobie z nim poradzić. Tylko eliminacja przyczyny pozwoli zahamować ten proces, a wszelkie inne metody jakie proponują nam reklamy, w tym magiczne suplementy i kosmetyki, tylko wspomogą kondycję włosa, ale na pewno nie wyeliminuje całkowicie tej uciążliwej dolegliwości.



Pamiętać należy o tym, że fizjologicznie w ciągu dnia trochę tych włosów tracimy, i nie jest to powód do zmartwień. Przeciętnie w ciągu dnia wypada ich około 50-100. Jeśli ta liczba jest stale przekraczana przez okres powyżej 6 tygodni, powinniśmy skonsultować się z lekarzem lub trychologiem.

Skąd wiedzieć, że tę normę przekraczamy? Nie da się przecież liczyć wypadających włosów.

Wystarczy obserwować – jeśli niepokoi Cię zbyt duża ilość włosów zostających codziennie na szczotce, obserwujesz je naokoło siebie, w odpływie, na ubraniach, na podłodze, to warto zacząć się zastanawiać skąd się to bierze i spróbować poszukać przyczyny tego stanu rzeczy. Samemu, lub z pomocą specjalisty. Trzeba sobie jednak zdać sprawę że leczenie to długi proces, należy więc uzbroić się z cierpliwość. Jeśli chodzi o włosy, nie ma cudownych i ekspresowych remediów, które pomogą od pierwszego użycia.

O włosach mówi się że są jak papierek lakmusowy organizmu- od razu reagują na zmiany, sygnalizują, że coś się dzieje, reagują wypadaniem. Dzieje się tak dlatego, że włos, umiejscowiony w mieszku włosowym, odżywiany jest przez układ krwionośny i sieć oplatających go naczynek. Wszystko co jest, albo czego brakuje we krwi, wpływa na odżywienie włosa. Jeśli jakiś mikroelementów brakuje lub jest w nadmiarze – włos słabnie i wypada.

Jakie są najczęstsze przyczyny wypadania włosów?


1. Reakcja organizmu na sytuację stresową


Gdy organizm jest przeciążony, wypadanie włosów to naturalna reakcja. I chodzi tu nie tylko o faktyczny stres, związany z pracą, zdrowiem i innymi życiowymi sprawami. Zwiększone wypadanie obserwuje się także przy stresie dla całego organizmu, tj. przy zwiększonym wysiłku fizycznym, po operacjach, nieprzespanych nocach, nieprawidłowym odżywianiu. Każdy szok dla ciała może odbić się na stanie owłosienia głowy. Winowajcą mogą być również bagatelizowane nietolerancje pokarmowe, zaburzenia stanu bakteryjnej flory jelitowej oraz stany zapalne. Wymienić należy tutaj też palenie papierosów, nadużywanie alkoholu i wszystko inne, co wpływa na ogólną równowagę organizmu.

2. Problemy z gospodarką hormonalną.


Włosy mogą wypadać przez nierównowagę hormonalną, co więcej - jest to bardzo częsta przyczyna wypadania. Problemy z tarczycą to pierwszy kierunek diagnostyki – zarówno niedoczynność jak i nadczynność związane są z tym problemem. Innym źródłem dolegliwości mogą być choroby autoimmunologiczne, np. Hashimoto, którego objawem jest łysienie plackowate. Jednak tarczyca to nie jedyny kierunek. Wypadanie może zależeć od pracy również jajników, nadnerczy i przysadki.
Przewaga hormonów hormonów męskich (np. hiperandrogenizm przy PCOS lub innych chorobach) lub niedobór estrogenów, np. w czasie menopauzy to zdecydowanie najważniejsi winowajcy. Włosy często nadmiernie wypadają kilka tygodni/miesięcy po porodzie, co również ma związek ze zmniejszoną ilością estrogenów. To samo dzieje się po odstawieni antykoncepcji.

3. Niedobory mikroelementów, nieprawidłowa dieta


Braki podstawowych składników mineralnych lub witamin również mogą dać się we znaki poprzez wypadanie włosów. Jest to tym samym sygnał do weryfikacji czy dostarczamy organizmowi wszystkiego, co jest mu niezbędne do pracy. Najczęściej przyczyną wypadania jest niedobór żelaza, cynku i krzemu. Warto sprawdzić, czy może tak samo jest w naszym przypadku, a jeśli tak - należy dokonać koniecznych zmian w diecie.

Tutaj warto dodać, że bardzo częstą przyczyną nadmiernej utraty włosów jest niedokrwistość (również związana z niedoborem żelaza, ale też ferrytyny, miedzi, witaminy B12 i kwasu foliowego).

4. Nieprawidłowa pielęgnacja włosów.


Nie czarujmy się – stale niszczone włosy nie będą z nami współpracować. Permanentne osłabianie kondycji włosa przez nieprawidłową pielęgnację, mocne rozjaśnianie, farbowanie, suszenie, prostowanie, kręcenie, tapirowanie, traktowanie dużą ilością składników chemicznych różnych stylizacji oraz drażniące produkty kosmetyczne mogą uwrażliwić mieszki. Rezultatem będzie nie tylko wypadanie włosów, ale – co gorsza - mogą pojawić się również inne problemy trychologiczne. Trzeba pamiętać, że stale niszczone i osłabiane włosy nie mają szansy na długie życie.

Dlatego jeśli zauważysz u siebie nadmierne wypadanie włosów, staraj się poszukać przyczyny. Zadaj sobie następujące pytania:

Czy ogólnie dobrze się czuje? Jeśli nie, co może być tego powodem?
Czy odczuwam stres? Czy dbam o siebie, ruszam się, oddycham, żyję w równowadzę? Czy dbam o to, co i jak jem? Czy przeżyłam/przeżyłem ostatnimi czasy coś ciężkiego, bardzo wymagającego?
Czy dobrze traktuje swoje włosy? (nie szarpię ich, stosuję dobrej jakości kosmetyki, nie przesadzam ze stylizacją i koloryzacją?

Następnie zrób badanie krwi, na start morfologię z rozmazem, oraz badania hormonów. Możesz wykonać je na własną rękę (np. wykonać podstawowe badania hormonów tarczycy – TSH, FT3 i FT4) lub udać się do lekarza lub trychologa, który po zebraniu wywiadu na pewno doprecyzuje jakie badania należy wykonać w Twojej sytuacji. Wyniki badań skonsultuj ze specjalistą i szukaj, szukaj, dociekliwie przyczyn – to podstawa! Cała reszta, czyli kosmetyki, zabiegi i preparaty z apteki to tylko dodatki. Te dodatki, mogą jednak co nieco pomóc. O tym w kolejnym odcinku!

Ciao!



lutego 16, 2020

O ustach – jak dbać o nie zimą i zapobiegać pierzchnięciu

O ustach – jak dbać o nie zimą i zapobiegać pierzchnięciu

Okres jesienno-zimowy to czas noszenia w kieszeniach pomadek ochronnych, ponieważ usta większości z nas są stale przesuszone, przez co pierzchną i pękają. A przecież wargi to nie tylko błony śluzowe, ale przede wszystkim część ciała będąca jedną z ważniejszych stref erogennych. Piękne usta działają jak afrodyzjak. Jak o nie dbać?


Usta to rejon wyjątkowo wrażliwy – pokrywa je tylko cieniutka warstwa naskórka, pozbawionego gruczołów potowych i łojowych. Ten obszar to tzw. czerwień wargowa, której kolor zawdzięczamy prześwitującym przez cienką warstwę naczyniom krwionośnym. Tuż pod nią znajdują się mięśnie, a na samym spodzie błona śluzowa. To właśnie brak gruczołów łojowych sprawia, że skóra ust jest bardziej podatna na przesuszenie – jako, że nie wytwarzają one swojej własnej, tłustej bariery ochronnej, usta szybciej niż inne części twarzy oddają cząsteczki wody, zwłaszcza w suchych pomieszczeniach, przy klimatyzacji i zimnej temperaturze. Całość natłuszczenia usta muszą "pożyczać" od skóry znajdującej się wokół. W zimnej temperaturze ciężko o stałą dostawę tłuszczu, ponieważ łój w chłodzie zachowuje się jak twarde masło, które ciężko przetransportować z jednego miejsca w drugie. Sytuację pogarsza dodatkowo oblizywanie ust – wówczas pozornie je nawilżamy śliną, jednak woda szybko paruje, pozostawiając jeszcze większe przesuszenie. 

Nadmierne przesuszenie ust może być również skutkiem niektórych dolegliwości i chorób, w tym odwodnienia organizmu, zmian w gospodarce hormonalnej (przy niedającym się wyleczyć przesuszeniu warto zbadać hormony tarczycy), oraz niedoborom witamin i mikroelementów, zwłaszcza witaminy A, witamin z grupy B oraz żelaza i cynku. Warto obserwować swój organizm i regularnie się badać, żeby wykluczyć te przyczyny. 




Aby chronić się przed pierzchnięciem będącym efektem przesuszenia, najlepiej natłuścić skórę ust jeszcze przed wyjściem na zimne powietrze, lub przed dłuższym pobytem w suchym pomieszczeniu (np. klimatyzowane biuro, autobus, samolot). Często, aby poradzić sobie z uciążliwym problemem przesuszonej skóry ust, sięgamy po pierwsze z brzegu pomadki ochronne, jednak i tutaj należy uważać. Przede wszystkim ważny jest skład. Zwykłe pomadki ochronne tworzą po prostu nieprzepuszczalną okluzję na powierzchni warg, zwłaszcza jeśli zawierają oleje mineralne. Jeśli zawierają dużo gliceryny lub innych składników frakcji wodnej, mogą jeszcze bardziej przesuszyć usta po wyjściu na zimno. Zamiast zwykłej okluzji, lepiej postawić na kombinację działania ochronnego, regeneracyjnego i leczniczego, które gwarantują maści i produkty do ust bazujące na masłach kosmetycznych, wosku pszczelim i lanolinie (te dwa ostatnie oczywiście nie dla wegan). Maści i masła do ust zahamują zbyt szybkie parowanie wody, a przy okazji zadbają o skórę odżywczo i regenerująco. 


Pocałunki to również bardzo dobra metoda na poprawę wyglądu ust! Pod warunkiem oczywiście, że nie całujemy się na siarczystym mrozie. Podczas całowania przenoszony jest łój skórny z ich krawędzi, poprawia się w nich krążenie krwi, a przy okazji – wzmacniany jest układ odpornościowy. Dlatego jest to jak najbardziej wskazana metoda pielęgnacyjna :) 

Co robić gdy usta popękały?

Gdy skóra ust jest nadmiernie przesuszona, odchodzą z niej łuski i sprawia ból, warto skorzystać z kilku sprawdzonych metod. Cierpliwość i systematyczność będą sprzymierzeńcami, a na efekt leczenia skóry warg trzeba czekać około tygodnia - dwóch. 

Po pierwsze – pod żadnym pozorem nie należy zrywać odchodzących skórek. To tylko pogorszy problem, gdyż powstałe ranki goją się o wiele dłużej i ciężej. Nie można też oblizywać ust, zwłaszcza na mrozie. 



Po drugie – uporczywe skórki można usunąć za pomocą najprostszego peelingu świata – czyli cukru zmieszanego z ulubionym olejem. Oliwa z oliwek lub olej kokosowy będą świetnym wyborem. Taki peeling można wzbogacić sobie tym, czym dusza zapragnie, a najlepiej sięgnąć po coś z kuchennej półki – kakao, sproszkowane płatki owsiane, zioła… Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia. Dla leniwych w  drogeriach jest też coraz więcej gotowych peelingów w słoiczku lub w formie pomadki. Taki peeling warto też wykonać przed wykonaniem makijażu na większe wyjście, jeśli zależy nam na większej trwałości pomadki i jej ładniejszym wykończeniu. 


Po trzecie – miodowy kompres. Usta i miód bardzo się lubią. Taka miodowa maseczka to szybka, prosta i skuteczna metoda – po prostu nakładamy cienką warstwę miodu na usta i pozostawiamy na 10 – 15 min. Uwielbiam to połączenie i zazwyczaj już po pierwszym razie widzę poprawę. Miód to bogactwo witamin i enzymów, które zmiękczają, łagodzą i regenerują skórę. 

Warto zastosować taką kurację codziennie, przez kilka dni. Po zmyciu maseczki, pamiętamy o ochronie ust za pomocą tłustych pomadek ochronnych, lanoliny lub innej wybranej maści. Wrzucamy więc bardzo tłustą pomadkę do kieszeni zimowego płaszcza i zawsze nosimy ze sobą. Fajnie sprawdzą się również produkty z witaminami, np. maść z witaminą A. No i pamiętamy, że usta trzeba zabezpieczyć przed ekspozycją na zimno i suche powietrze.